1. Strażniczka Bałtyku (XI) "Hydra"


    Data: 06.04.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24

    ... zęby.
    
    Siedzieliśmy wszyscy na pokładzie syryjskiego Mi-8, przebrani w mundury syryjskiej armii. Wszyscy, łącznie z Klaudią. Towarzyszyła nam trójka żołnierzy z syryjskich sił specjalnych – ta sama, która pomagała nam przy uprowadzeniu „skarbnika”. Mieli na sobie uniformy syryjskiej policji. Ich zadaniem, razem z „Priomem”, była bezpośrednia kontrola pojazdów. Mieliśmy nadzieję, że zdążymy, nim boss dostanie się w wybrane miejsce. W samym rogu skuty i pilnowany przez „Burana” i „Urala” siedział „skarbnik”.
    
    Klaudię celowo usadziłem z dala od siebie, pomiędzy „Lochą” i „Akułą”. Nie chciałem przypadkowych dotyków ani rozmów. Nie mogłem być jeszcze bardziej rozproszony, a byłem cholernie. Wczoraj odpowiedziała mi na wiele pytań dotyczących mojej polskiej przeszłości i, szczerze mówiąc, jej opowiadania trzymały się kupy.
    
    Do języków obcych miałem smykałkę od dzieciństwa, a i teraz, na ostatniej misji w Syrii, sprawnie opanowałem język arabski na poziomie dostatecznym. Zrobić to w pół roku to sztuka, co prawda tylko w zakresie mówienia i słuchania, bo z pisaniem szło mi ciężko. Angielski opanowałem bez problemu, jako samouk. Podobno słuchałem CNN, zakuwałem słówka i posiłkowałem się podręcznikami. To pomogło mi dostać się na elitarny kurs w US CG, który ukończyłem jako jeden z nielicznych Polaków.
    
    Rosyjskiego uczyłem się od dzieciństwa. W Polsce w tamtych latach był obowiązkowy od piątej klasy szkoły podstawowej, a potem w szkole średniej. Bite siedem lat nauki. Na ...
    ... dodatek należałem do TPPR (Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Radzieckiej) i zająłem wysokie miejsce na szczeblu centralnym, co zaowocowało nagrodą – z trójką innych olimpijczyków pojechaliśmy na słynny wtedy obóz „Artek” na Krymie.
    
    Kolejne dwa lata nauki rosyjskiego to Szkoła Podoficerska. Trudno było, mając smykałkę do nauki języków obcych, w dziewięć lat nie poznać tego języka w stopniu bardzo dobrym. W złapaniu fraz wojskowo-specjalistycznych pomogły mi instrukcje śmigłowców Mi-14 i Mi-2, które były w bibliotece. Podobno pomagałem w tłumaczeniu jakichś periodyków na język polski.
    
    Wreszcie dowiedziałem się, kim była prześladująca mnie w snach śliczna blondynka. Agnieszka, moja miłość i niedoszła żona, zginęła w katastrofie ratowniczego Mi-2RN, z którego tylko ja wyszedłem cało. Jeżeli Klaudia mówiła mi prawdę, to moje życie w Polsce nie rozpieszczało mnie. Najpierw strata narzeczonej, potem ona straciła mnie. Scenariusz rodem z niezłego sensacyjnego filmu i wyciskacza łez. Gdy teraz dodać moje życie w Rosji, powstałby niezły serial science fiction.
    
    Kwestie mojej wysokiej sprawności fizycznej i umiejętności walki wręcz również wyjaśniła mi w sposób przystępny, niebudzący moich podejrzeń.
    
    Gdy straciłem Agnieszkę, popadłem w skrajny perfekcjonizm. Pływanie, jiu-jitsu, bieganie – ogólnie tężyzna fizyczna stała u mnie na wysokim poziomie, nawet bardzo wysokim. Trochę przystopowałem, gdy poznałem Klaudię, jednak nadal trzymałem formę, której pozazdrościć mi mogli młodsi ...
«1234...23»