-
Strażniczka Bałtyku (XI) "Hydra"
Data: 06.04.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... koledzy. Podobnie było w kwestii wyszkolenia ogniowego i znajomości broni. Nigdy nie miałem z tym problemów, zarówno z bronią krótką, jak i długą. Nawet podobno kiedyś reprezentowałem dywizjon w jakichś zawodach strzeleckich, zajmując wysoką pozycję. Słowem, byłem żołnierzem z krwi i kości, znającym się na swoim rzemiośle w sposób perfekcyjny, a woda była moim żywiołem. Klaudię poznałem na kursie w Ustce, gdzie byłem oddelegowany jako instruktor. Wymuszono to na mnie, gdyż działałem bardzo ryzykownie, balansując nieraz na granicy własnej śmierci. Gdy zginąłem/zaginąłem w czasie akcji, miałem następnego dnia być przeniesiony na etat instruktora do ośrodka szkolenia. „Dlatego tak łatwo poszło mi w specnazie, a potem w Wympiele” – uzmysłowiłem sobie. Sprawny, bezkompromisowy, wymagający, ryzykujący swoje życie i perfekcyjny w tym, co robiłem. Doświadczony życiowo, z bagażem złych doświadczeń, nielubiący dróg na skróty. Na dodatek byłem kutasem wymagającym od podwładnych poziomu równego sobie. Byłem obyty ze śmiercią, dotykałem jej nieraz sam i udawało mi się umknąć kostusze. Pierwszy raz, gdy straciłem Agnieszkę, potem gdy zestrzelili nas nad Wickiem, i trzeci raz, gdy uratowali mnie Rosjanie. Trzy razy w Polsce jako Radosław Gancarz, a ile razy teraz jako Wiktor Graczow? Przypomniałem sobie, jakie wymogi stawiano kandydatom do specnazu. W odróżnieniu od czasów radzieckich mniej stawiało się na warunki fizyczne kandydata. Obecnie równie ważna, jeśli nie ...
... ważniejsza, jest inteligencja, a więc poziom IQ oraz umiejętności nabyte wcześniej w cywilu, takie jak wykształcenie, znajomość języków czy oryginalna specjalizacja. Całość zazębia się w postaci bardziej rozbudowanej selekcji na podstawie testów psychologicznych, wspartych praktyką. Na przykład kandydat jest lokowany na kilka dni w grupie weteranów po to, aby uzyskać ich opinię na temat umiejętności życia w kolektywie. To jeden z kluczowych parametrów wartościowania kandydatów do służby. Nie byłem jednak kandydatem, byłem oficerem, a dlaczego tak postąpiono ze mną, nie wiedziałem. Zawsze filarem psychicznego przygotowania pozostaje bieg. A raczej różne formy biegów o narastającej trudności i dystansach. Wbrew pozorom ciągłe bieganie to nie tylko najlepsza metoda osiągnięcia odpowiedniej formy fizycznej, ale także szkoła wytrwałości i odporności na wszelkie przeciwności. To bowiem podstawowa cecha żołnierza specnazu. Poza tym nauka właściwego oddychania, a właściwie cała szkoła, pomaga w przełamaniu słabości psychicznej, takiej jak zmęczenie, głód czy pragnienie – w Polsce biegałem codziennie, krótkie, długie dystanse, bez względu na pogodę i porę dnia. Nawet będąc chory i z gorączką, musiałem przebiec te kilkaset metrów. Na szkoleniach wbijano mi do głowy różne przykłady. Jeden z wykładowców, którego bardzo szanowałem, stwierdził, że dywersyjna grupa wykryta przez nieprzyjaciela zostanie zniszczona w ciągu sześciu godzin. Albo zdoła wyprowadzić pościg w pole, ten zaś z ...