-
Nimfomanka
Data: 16.04.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... barowe lustro i sączył piwo. To będzie on. – Natychmiast podjęłam decyzję. Zimowa pora i minusowa temperatura wymusiła założenie czarnych kozaków do kolan oraz ciemnej, przylegającej do ciała, wełnianej sukienki, z długim rękawem w tym samym kolorze. Włosy związałam w długi warkocz. Czarny, koronkowy stanik bez push’upów był bardzo cienki i sutki, które z powodu mrozu na zewnątrz mocno sterczały, były doskonale widoczne spod materiału. Pod sukienką miałam również czarne kabaretki do samej pupy. No i zapomniałam, a może raczej powinnam napisać, „zapomniałam” założyć majtki… Krzesło obok niego przy barze było puste, więc nie pytając o zgodę, usiadłam obok i prosto z mostu wypaliłam: – Samotny wieczór po pracy, czekasz na kumpli, właśnie rzuciła cię dziewczyna czy pokłóciłeś się z żoną? Zmierzył mnie z góry na dół, aż zrobiło mi się gorąco i po chwili milczenia odparł: – Praca, życie, pewnie wiesz, jak to jest. Czyli „spierdalaj”, tylko w bardziej zawoalowanej formie. – Nie masz kogoś, z kim spędzałbyś wieczór, zamiast w samotności pić tutaj? Żona, kobieta, kumple? Wzruszył ramionami, nie zamierzając udzielić odpowiedzi i przechylił kufel. Na oko miał około trzydzieści lat, może nieco mniej, dość mocno zbudowany i wyższy ode mnie o dobre trzy czwarte głowy. Pierwszy to dość muskularny blondyn, taki prawdziwy nordyk, z którego sam wujek Adolf byłby dumny. Jest spokojny i wyważony, ale w środku kipi w nim wulkan uczuć i emocji, mimo że prawie nigdy tego ...
... nie okazuje. – Może zabrzmi to głupio, ale dlaczego dosiadłaś się akurat do mnie? Jest tu mnóstwo facetów, którzy postawiliby ci drinka i z chęcią zabawiali przez cały wieczór. I zerżnęli, zapomniał dodać. Chce mnie spławić? Tak łatwo mu nie pójdzie! – Może tak faktycznie jest – odparłam – pewnie byłabym w stanie zawładnąć prawie każdym mężczyzną w lokalu, ale nie mam na to ochoty. Chcę porozmawiać z tobą, a nie z napakowanym mięśniakiem, który będzie zaglądał mi cały czas w dekolt i prowadził kretyńską gadkę, próbując zaciągnąć mnie do łóżka. Patrzył w kufel i nie odzywał się przez dłuższy czas. – Ok, nie zamierzam zaglądać ci w dekolt, chyba że sama go odsłonisz, ale mam zamiar się jeszcze napić. Wow, cóż za wulkan emocji. – Mam niską tolerancję na alkohol, ale z chęcią spędzę z tobą wieczór – Sprytnie wprosiłam się w jego towarzystwo i uśmiechnęłam po raz pierwszy tego wieczoru. Oddał niepewnie uśmiech, chyba nie za bardzo wiedząc, czego się spodziewać. Zamówiłam dla siebie margheritę. Minęła dwudziesta i didżej zaczął rozgrzewkę, serwując dawkę głośnych dźwięków, zdecydowanie nie sprzyjających rozmowie. Pierwszy chyba zmienił do mnie nastawienie. – Może przeniesiemy się do innego lokalu? Znam fajny pub, w którym możemy spokojnie pogadać w ciszy, napić się piwa albo drinka i nawet potańczyć, jeśli będziemy mieli ochotę. Moja reakcja nie mogła być inna. Absolutnie nie miałam ochoty stamtąd wychodzić, w końcu znałam teren jak własną kieszeń, ...