-
Nimfomanka
Data: 16.04.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... a poza tym miałam wobec niego pewne plany. – Zadałem niewłaściwe pytanie? – zmieszał się brakiem odpowiedzi. Patrzyłam na niego bez słowa. – Za chwilę zrobi się na tyle głośno, że jedyne co będziemy w stanie zrobić, to krzyczeć sobie do ucha. Poczekałam jeszcze chwilę. – Będę z tobą szczera, bo mi się podobasz – odpowiedziałam, patrząc mu prosto w oczy – nie mam ochoty iść z tobą do pubu. Nie jestem taka. – Taka? – Zdziwił się – To znaczy, jaka? – Taka, jak inne kobiety, z którymi się pewnie wcześniej spotykałeś. Nie chodzę na randki, nie trzymam się z chłopakiem za ręce w kinie albo w trakcie spaceru. Właściwie to ja nie chodzę na spacery. Nie oczekuję też romantycznych kolacji i SMS–ów z wyznaniami miłości. Był zaskoczony, ale nie dał tego po sobie poznać. Pierwszy to dobry gracz i ciężko go wyprowadzić w pole, ale wtedy dał się podejść jak dziecko. – To, co robisz? Milczałam. Siłowaliśmy się przez dłuższą chwilę spojrzeniami, wgapiałam się w jego niebiańskie tęczówki, czując coraz większe podniecenie, wreszcie nie wytrzymałam i rzuciłam: – Zadajesz niewłaściwe pytanie. Nie jest ważne to, co robię, ważne jest to, czego chcę. Po jego minie poznałam, że niewiele z tego rozumie. Faceci czasem potrafią być tępi. Wreszcie wysilił szare komórki i wydukał pytanie – klucz. – To – zawiesił głos – czego chcesz? Uśmiechnęłam się do niego promiennie i nachylając się, szepnęłam mu prosto w twarz. – Chcę się z tobą pieprzyć. Opadła mu ...
... szczęka. – Posłuchaj. – Moja dłoń spoczęła na jego dłoni, a opuszki palców delikatnie masowały miejsce między jego palcami. Patrzyłam mu prosto w oczy, mówiąc niskim głosem. – Na dole obok ubikacji męskiej jest też kibelek dla niepełnosprawnych. Nie widziałam tu dzisiaj żadnego niepełnosprawnego, a jeśli nawet tu jest, to najwyżej chwilę poczeka, mam to gdzieś. Za moment zejdę tam i będę na ciebie czekała dwie minuty. Nie dłużej i nie krócej, jeśli masz ochotę do mnie dołączyć, zapukaj trzy razy i po krótkiej chwili przerwy jeden raz. Wyraz jego twarzy, mimo niespodziewanej „oferty” wskazywał na to, że przyjdzie. Wstając z barowego stołka, uniosłam nieco i rozłożyłam lekko nogi, musiał zobaczyć cipkę z krótko przyciętymi włoskami. Lubię prowokować, a jeśli wcześniej miał jakiekolwiek wątpliwości i wahał się, czy pójść za mną, to wtedy pozbył się ich definitywnie. Odwróciłam się, nie patrząc na niego i bez słowa ruszyłam w stronę schodów. Kibelek, dosyć sporych gabarytów, przystosowano go dla osób jeżdżących na wózkach inwalidzkich. Miał też biało – czarną, błyszczącą terakotę na ścianach oraz podłodze, od której odbijało się niebieskie, fosforyzujące światło ze stroboskopów, a w tle z głośników powoli sączył się leniwie trip–hop. Na szczęście toaleta była też czysta i pachnąca. Przeżywanie miłosnych uniesień w pomieszczeniu śmierdzącym moczem, kałem albo wymiocinami, to średnia przyjemność. Czekałam około mniej więcej dwie i pół minuty, w międzyczasie zdjęłam ...