1. Łazienkowa historyjka


    Data: 17.04.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24

    ... zniżyła pupę. Czujna na jego reakcję, swoje dłonie położyła mu na piersiach. Patrzył z zachwytem, więc pieszcząc przesunęła je niżej. Spotykając przeszkodę w postaci spodni, chwyciła palcami ich górę i sprawnym ruchem zsunęła je do kolan. Uwolniony od ograniczeń maszt, stanął przed nią w całej okazałości. Skierowała się wtedy w jego kierunku, przyjmując pozę skradającej się kocicy. Doszła tak do jego twarzy, wkradła się językiem w rozchylone wargi. Od razu otrzymała odwzajemnienie namiętnego pocałunku. Przyjęła odpowiednią pozycję, przygotowującą do jazdy, nasunęła się na niego bezbłędnie. Robercik nie protestował. Może był trochę zszokowany, ale nie dawał tego po sobie poznać. Wyznał potem Joannie, że podobała mu się od pierwszego wejrzenia, śnił o niej, marzył o seksie z nią, ale to co przeżył tego dnia, w głowie mu się nie mieściło. Zdradził jej później wiele swoich odczuć i myśli.
    
    Gdy łazienkowa amazonka poczuła w sobie pulsowanie na przywitanie, z jej ust wydobył się rozkoszny jęk, którym w swoisty sposób zapowiadała co będzie dalej. Mężczyzna chwycił biodra kobiety, spojrzał w miejsce ich złączenia, chciał się upewnić, że to dzieje się naprawdę. Jej rytmiczne unoszenie się i opadanie na nim, wprawiało w ruch również dwa wypukłe wzgórza, które zjawiskowo podskakiwały przed jego oczami. Przeniósł ręce w ich kierunku. Dotknął wewnętrzną cześcią dłoni. Były prawdziwe, jędrne, o skórze miękkiej, aż aksamitnej. Zaczął je pieścić, ugniatać. Nie mieściły się w dłoniach. ...
    ... Sutki jeszcze bardziej zareagowały na pieszczotę, zrobiły się mocno sterczące i twarde. U obojga oddechy przyspieszyły. Joanna zintensyfikowała wysokotonowe pojękiwania. Poruszała się, jakby ujeżdżała konia. On delektował się dotykiem podrygujących w rytm jazdy piersi. Skakała coraz szybciej, rozkosznie dysząc i jęcząc. Głowę odrzucała do tyłu, prężyła się, a potem pochyliła tułów tak, że czuł skaczące piersi na swojej klacie. Po głośności odgłosów Joanny wiedział, że jest coraz bliżej mety.
    
    Wtem jej okrzyki zsynchronizowane z galopem nagle ucichły, czuł zaciskające się na nim w spełnieniu, wnętrze kochanki. Zwolniła jazdę, ale nie zatrzymała się. W spokojniejszym tempie, jednak ciągle w ruchu, zadbała i o jego nieprzerywane doznania. Poruszała biodrami, mimo że odpłynęła w osobiste rewiry zenitu przyjemności. Podziwiał piękno ubogaconej rozkoszą twarzy. Powstrzymywał się by nie wystrzelić szampana z tej okazji. Udało mu się opóźnić swoją celebrację. Pozwolił Asi na ten samotny lot.
    
    Gdy wróciła na ziemię, zeszła z niego, położyła się obok, na wystającej części piankowego podłoża, przytuliła do jego gorącego ciągle ciała, zatopiła usta w jednym z sutków, a dłonią ujęła wilgotny od jej soków, sterczący niezmiennie okaz męskości. Odkryła główkę konika, którego jeszcze przed chwilą dosiadała. Zaciśniętą dłonią zjechała w dół, potem uniosła do góry. Palcami pogłaskała szczyt i kolejny raz okrążyła dłonią, zabierając nadmiar skóry w dół. Przyspieszyła ruchy ręką i powtarzała: ...
«1...3456»