1. Debiut.


    Data: 09.05.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24

    ... sięgnęliśmy po komórkę. Wyprzedziłam go. Wcale jednak nie roztrzaskałam telefonu na kawałki. Zamiast tego wstałam z łóżka i wcisnęłam zieloną słuchawkę.
    
    – Gdzie, do cholery, jesteś?! – Mało nie ogłuchłam od przechodzącego mutację piskliwego głosu jakiegoś chłopaka.
    
    – Rafał jest zajęty.
    
    – Za godzinę zaczyna się szturm na Francję w Guns n’ Guns. Powiedz mu…
    
    Cała pobladłam. Perspektywa zostania porzuconą dla szturmu na Francję była nie do zniesienia.
    
    – On zostaje ze mną. – Wyjaśniłam tonem płatnego zabójcy.
    
    – Bez niego nie damy rady.
    
    No pięknie. Mój Rafał samcem alfa w internetowym stadzie nastoletnich żołnierzyków. Milczałam.
    
    – Masz mu powiedzieć, żeby się zalogował i gówno mnie obchodzi, czym jest tak bardzo zajęty!
    
    Po moim trupie. Byłam zestresowana, wkurzona i wilgotna bardziej niż po kąpieli.
    
    Powiedziałam mu o dobrym hakerze, który może go załatwić na cacy. Gnojek początkowo próbował mnie wyśmiać, ale momentalnie zmienił śpiewkę, kiedy zorientował się, że mówię o Szczurze. Padł na niego blady strach, a ja ruszyłam do zmasowanego ataku. Ciskałam w niego gromami, chodząc w kółko po zimnej podłodze. Gestykulowałam przy tym tak zamaszyście, jakbym mogła go w ten sposób wgnieść w ziemię niczym zwykły paproch.
    
    – Słuchaj no, Trevor555, szczylu zafajdany. – Każdą cyferkę jego nicku nasączałam rosnącą pogardą. – Zadzwoń raz jeszcze, to tak ci ogołocę postać, że ruszysz na te czołgi z patykiem!
    
    Rozłączyłam się. Mój wyćwiczony, donośny głos jeszcze ...
    ... długo rozchodził się po pokoju. Zgaduję, że u niego także. Pomału odwróciłam się do Rafała. W jego postawie zaszła jakaś zmiana. Początkowo wystraszyłam się, że zamierza wrócić do domu i pograć z kolegami, ale jemu chodziło o coś innego. Nawet nie zauważyłam, kiedy z tego wszystkiego rozwiązał mi się szlafrok! Nie dość, że stałam przed nim bez biustonosza, to jeszcze widział mnie tam na dole. Naturalną reakcją byłoby pewnie paniczne zakrycie się, ale ja tylko zamknęłam oczy i ciężko wypuściłam powietrze, jakby było mi już wszystko jedno. Z trudem przyjmowałam myśl, że rozebrał mnie Trevor pięć, pięć, pięć.
    
    – Jesteś… taka piękna.
    
    Naprawdę to powiedział. Nie mogłam uwierzyć własnym uszom!
    
    – Chcesz dotknąć? – Zaproponowałam nieśmiało, rozochocona dobrym słowem.
    
    – Mogę?
    
    Nieśpiesznie skróciłam dystans między nami i usiadłam mu na kolanach z taką gracją, na jaką stać było moje sparaliżowane stresem nogi. Przytaknęłam.
    
    Z przyspieszonym biciem serca pozwoliłam spocząć jego dłoni w miejscu, które przez całe życie tak skrzętnie zakrywałam. Miał delikatne ręce, wręcz ledwo wyczuwalne na mojej wrażliwej skórze. W obawie przed przeniesieniem na niego własnych lęków wypięłam do przodu swoje skarby. Wpierw tylko je muskał, głaskał ostrożnie. Z miną dziecka, które właśnie otrzymał nowe klocki, uważnie przyglądał się moim reakcjom. Upłynęło dużo czasu, zanim odważył się leciutko ścisnąć. Mogłabym dotykać się tak przez godzinę albo dzień cały, a i tak nie wyzwoliłabym w sobie ...
«12...789...»