-
Debiut.
Data: 09.05.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... delikatnym dotykiem. Po dobrym kwadransie jednostronnego flirtu od okręcania włosów wokół palca mało nie porobiły mi się loki. Rafał owszem, zerkał na mnie, poruszał się nerwowo, a jego opanowane przez trądzik policzki czerwieniły się coraz bardziej, ale wciąż pozostawał głuchy na moje sygnały. W chwilach słabości uciekał wzrokiem do telefonu, na który bez przerwy przychodziły wiadomości od kumpli z Guns n’ Guns, jego najnowszej strzelanki. Tak dłużej być nie mogło. Musiałam coś powiedzieć. – Rafał…? – Nie przejmuj się – wszedł mi w słowo – nie musisz znać na pamięć wzorów skróconego mnożenia. Myślałam, że zaraz skrócę go o głowę! Mój optymizm szybko przerodził się w rozdrażnienie. Przywitałam go czyściutka, pachnąca i chętna. Od razu zaprowadziłam do łóżka, gdzie wdzięczyłam się przed nim najlepiej jak potrafię. Wystarczyło jedynie pociągnąć sznurek od szlafroka, żeby mnie mieć! Byłam pewna, że każdy inny chłopak już dawno by na mnie leżał, tymczasem on motał się, mówił bez ładu i składu, byle tylko przede mną uciec. Po głowie chodziły mi złe myśli. Czyżbym pomyliła się co do jego uczuć? A może zwyczajnie mu się nie podobam? To było niemożliwe. Przecież widziałam, jak patrzy na mnie podczas spotkań w szkole czy wspólnego grania na komputerze. Jak wspólnie obdarzamy się uczuciem. Dyskretnie poluzowałam swoją puszystą szatę, po czym podniosłam się znad książek i usiadłam naprzeciw niego, zmysłowo układając zgrabne nogi. Przeciągnęłam się w akompaniamencie ...
... leniwych pomruków. Moje oczy szukały czegoś nieistotnego na oddalonym biurku, wspaniałomyślnie dając okazję do zerknięcia w biust z pełnym poczuciem bezpieczeństwa. Mój dekolt był głęboki prawie do pępka, a poły szlafroka pełniły już tylko funkcję symboliczną. Przeszył mnie dreszczyk. Zależało mi na pokazaniu Rafałowi jak najwięcej, a jednocześnie ogarniał mnie lęk przed tym, że w końcu wyskoczy mi pierś i już nigdy nie będę dla niego tajemnicą. Zbyt długo dusiłam w sobie pożądanie, żeby teraz ugiąć się pod byle niepewnością. Zaczęłam prężyć się na wszystkie możliwe sposoby. To pochylałam się nad podręcznikami, to podpierałam się dłońmi i odchylałam do tyłu, że niby taka powabna! Rafał mógł mnie oglądać pod każdym kątem, a sterczące sutki tylko siłą podniecenia utrzymywały się za ubraniem. Zrobiło mi się gorąco. Może przez emocje, a może z powodu niedwuznacznej gimnastyki. Nieważne. Rafał poddał się w końcu mojemu urokowi. Wyglądał, jakbym do reszty zawróciła mu w głowie, był kompletnie niezdolny do wypowiedzenia choćby jednego mądrego zdania. Ani zdania w ogóle. Teraz albo nigdy. – Rafał – rozpoczęłam kategorycznie. – Nie mam stanika. Deklaracja ta wyrwała go z letargu. Bezwstydnie upewnił się, że mówię prawdę, a następnie przeniósł wzrok na moje górne oczy. Zdawać by się mogło, że nie ma już odwrotu, ale wówczas rozbrzmiał dzwonek telefonu Rafała. Oboje nie wiedzieliśmy, co począć. On chciał odebrać połączenie, a ja rzucić urządzeniem o ścianę. Równocześnie ...