-
Debiut.
Data: 09.05.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... wątpliwości. Tak bardzo chciałam zaimponować Rafałowi i usłyszeć od niego komplement, że zamiast otworzyć mu drzwi, popędziłam raz jeszcze przyjrzeć się w lustrze. Zaledwie kwadrans wcześniej skończyłam kąpiel. Od nadmiaru perfum aż gryzło mnie w gardle. Pojedyncze kosmyki jasnych włosów wciąż były pozlepiane, za to twarz zdobił nienachalny makijaż. Ubrana byłam jedynie w biały, bawełniany szlafrok, którego dekolt miał przenosić na mnie odwagę głębokiego wcięcia. Działało. Na widok swobodnie dyndających piersi sama dostałam chęci obłapać się tu i ówdzie. Kolejne pukanie. Pomyślałam, że jak zaraz nie otworzę, to chyba sobie pójdzie. – Już jesteś! – Krzyknęłam radośnie u progu drzwi, jakbym nie spodziewała się go tak wcześnie. Rafał postąpił naprzód, a potem momentalnie stanął jak wryty. Duże, zdezorientowane oczy próbowały patrzeć na cokolwiek, tylko nie na mnie. Z marnym skutkiem. Nic nie mogło równać się ze świadomością, jak działa na niego moja lekko zroszona skóra, przynajmniej dopóki spływająca po biuście kropelka w połączeniu z delikatnym wiatrem nie zasugerowała mi, że jestem przesadnie obnażona. Dyskretnie się zasłoniłam w oczekiwaniu na komplement. Zamiast tego otrzymałam tylko suchy, niemal astmatyczny kaszel. Ewidentnie przesadziłam z perfumami. – Przecież umówiliśmy się na dwudziestą – wydukał niepewnie. Puściłam mimo uszu ten głupawy komentarz. Gestem dłoni zaprosiłam go do środka. Miałam trochę czasu uważniej mu się przyjrzeć. Przyszedł jak zwykle ...
... w wypłowiałych dżinsach i kolorowej bluzie z kapturem. Żadnego, najmniejszego choćby akcentu, który świadczyłby o tym, że ten wieczór będzie wyjątkowy. Zmarszczyłam nos, bo nie tak to sobie wyobrażałam, ale nie to było najważniejsze. Nie czekając, aż zdejmie ciężkie buciory, potup-tupałam na bosaka do pokoju, a pozostawione na kafelkach ślady poprowadziły tam Rafała. Zastał mnie na łóżku z głową podpartą na dłoniach, radośnie majtającą nogami. – Od dłuższego czasu czułem, że to nieuniknione – powiedział zadowolony. – Och, naprawdę? – Obdarowałam go najlepszym z moich uśmiechów. – No jasne. Matura tuż, tuż. Nie warto odkładać powtórek na ostatnią chwilę. Z zakłopotaną miną patrzyłam, jak rzuca na podłogę tornister i wyciąga z niego kilka opasłych repetytoriów z matematyki. Zanim otrząsnęłam się z pierwszego szoku, Rafał usiadł obok mnie. Zaczął pokazywać coś w podręczniku. Co konkretnie? Nie miałam pojęcia, bo nic a nic mnie to nie obchodziło. Co prawda udawałam, że słucham, ale tak naprawdę obmyślałam nowy plan. Poprzysięgłam sobie zrobić wszystko, co w mojej kobiecej mocy, żeby jak najszybciej odechciało mu się nauki. Najpierw figlarne spojrzenia. Niedwuznaczny uśmieszek, lekko rozchylone usta, ciche westchnienia – wszystko to miało przebić się do świadomości chłopaka, stopniowo ośmielając do działania. Przysunęłam się odrobinę bliżej. Niby przypadkiem szturchnęłam go nogą, otarłam się o dłoń. Otoczyłam jego zmysły intensywnymi perfumami, ciepłym oddechem i ...