-
Debiut.
Data: 09.05.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... bardzo wymagający. Potrzebowałam czasu na przyzwyczajenie się do używania kolejnych klawiszy, a i Rafał nie mógł mnie już tak bezbłędnie asekurować. Dwa razy żegnaliśmy się z poczuciem niedosytu, bo nie udawało nam się przejść gry. Podczas trzeciej próby znacznie szybciej dotarliśmy do finałowego starcia na scenie piekielnej, ale bogowie metalu zdawali się nie do pokonania i raz po raz dawali nam wycisk. W kulminacyjnym momencie milkł głos Jamesa Hetfielda, po czym zostawałam zasypywana niewykonalną ilością nut do trafienia, a nasz pasek wymiatania leciał na łeb, na szyję. Za którymś podejściem, kiedy fani zaczęli już nerwowo oglądać się na siebie, Rafał postawił nogę na biurku, wznosząc swą gitarę pod sam sufit. W pozie godnej gwiazdy rocka zaliczył perfekcyjny segment, wydostając nas z tarapatów. Dotrwaliśmy do końca utworu, wiwatom nie było końca. Efekty pirotechniczne zatrzęsły sceną, aż nagle jej część zarwała się pod naszymi przeciwnikami, którzy spadli do najczarniejszych czeluści piekieł. Miałam ciarki na plecach. Uczucie towarzyszące przejściu gry może się równać z występami na prawdziwej scenie. Niewiele myśląc, wpadliśmy sobie w ramiona. Zachowywaliśmy się tak głośno, że nawet państwo Borczykowie przyszli sprawdzić, czy wszystko w porządku. Krótko przed pożegnaniem jego mama zaproponowała, żeby odprowadził mnie do domu, a wtedy Rafał wyjawił, że nasze spotkania są tajemnicą i nikt nie może się o nich dowiedzieć. Ze starszej pani jakby uszło powietrze. ...
... Przytomnie poprosiła syna, by wyrzucił śmieci, dzięki czemu mogłyśmy porozmawiać jak dwie dorosłe kobiety o małym dziecku. Doskonale wiedziała, dlaczego chcę utrzymać znajomość z Rafałem w sekrecie, a mimo to nie była na mnie zła. Rozumiała moje rozterki, ale przeczuwała też, że zmierza to do rychłego rozstania, jak tylko zgłosi się po mnie ktoś „lepszy”. Nie wiedziałam, co przyniesie przyszłość. Spuściłam tylko głowę. Aż ściskało mnie w gardle, kiedy poklepując mnie po plecach, pani Borczyk prawiła mi kolejne komplementy, bo niemal czułam, jak smutek rozsadza matczyne serce. Na koniec szeptem poprosiła mnie, żebym tylko nie zraniła jej syna. Złożyłam obietnicę. Nie miałam pojęcia, czy dam radę ją spełnić. Datę swojego debiutu ustaliłam z tygodniowym wyprzedzeniem, żeby dać sobie czas na zaczerpnięcie nieco teorii i nastawienie się mentalnie. Oczywiście nie powiedziałam Rafałowi o swoich zamiarach. Dziwnie byłoby zaprosić go bezpośrednio do łóżka, dlatego zapytałam tylko, czy wpadnie do mnie na naukę w sobotni wieczór. Nigdy nie umawialiśmy się o tak późnej porze, do tego dzień przed spotkaniem normalnie byłam w szkole, gdzie jasno dałam mu do zrozumienia, że będę w domu sama. Nawet głupi by się domyślił. Pomimo skrupulatnego zaplanowania każdej minuty, na dźwięk pukania do drzwi grunt osunął mi się spod nóg. To miało być coś więcej niż zwykły występ. Do tego nie miałam za sobą wsparcia tysięcy godzin ciężkiej pracy ani możliwości odbycia próby generalnej. Dopadły mnie ...