-
Zdolny uczeń cz. 3
Data: 13.05.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
- Hej młody – usłyszał Daniel po odebraniu telefonu, arogancki głos Kosy rozpoznałby wszędzie, nawet obudzony o północy. W pierwszej chwili przestraszył się, że bandzior dowiedział się o spotkaniu z panią Andżeliką i teraz zamierza jakoś się na nim odegrać. – Bądź jutro o szesnastej na przystanku autobusowym. Wpadłem na zajebisty pomysł. Zabiorę cię na wycieczkę i nie chcę, żeby ktoś to widział więc ostrożnie. - Dobrze będę – odparł czując jak ulga rozlewa się po całym jego ciele. Na szczęście nie wiedział. - No to do jutra. Przygotuj się na niezłą jazdę. Rozłączył się nie mówiąc już nic więcej, a Daniel poczuł, że drży mu ręka. Odłożył telefon i usiadł na trawie opierając się o pień starej jabłoni. Lato pachniało. Nie da się opisać tego prostymi słowami. O tej porze roku nawet gorąco ma swój zapach, powietrze aż widać, gdy drży. Trawy, skoszone zborze, las, zioła i kwiaty, to był i zawsze będzie zapach wakacji. Nawet jeśli wiązało się to z ciężką pracą, był to najlepszy czas. A do tego pani Andżelika, on zmieniała te wakacje w coś naprawdę wyjątkowego. To kim była ta kobieta zasługiwało na wszystkie peany na jej cześć. Mimo, że wciąż pamiętał zapach i kształt jej ciała znów za nim tęsknił. - Byle do jutra – szepnął do siebie. W tym samym momencie usłyszał dźwięk przychodzącej wiadomości. Pisał jego najlepszy przyjaciel Kuba. „Jedziesz z nami na zabawę. Mają być dziewczyny. Julka i Marta. „ Julka bardzo mu się kiedyś podobała. Namyślał się chwilę, ...
... bo perspektywa zobaczenia jej znowu była kusząca, ale chciał być jutro w dobrej formie. Dla tego odpisał, że nie może dziś się spotkać. * Czekał na przystanku już dziesięć minut przed czasem. Było nadal bardzo gorąco więc założył tylko białą koszulkę, ciemne spodnie i postarał się przy tym poprawić swój wygląd jak najbardziej się dało, co w jego wieku nie było łatwe. Dreptał teraz w pomalowanej na zielono, metalowej budce nie pozwalając sobie usiąść na zardzewiałej ławeczce. Kiedyś przystanek był regularnie wykorzystywany, ale to było w czasach, gdy podjeżdżało tu kilka autobusów dziennie. Teraz były to dwa może trzy i częściej był używany przez dzieci jako miejsce spotkań niż przystanek autobusowy. Podskakiwał i spinał się w sobie za każdym razem, gdy słyszał nadjeżdżający samochód, ale nie patrzył czy to już oni, bo bał się rozzłościć Kosę. Rozumiał, że dla wszystkich byłoby lepiej, żeby nikt ich razem nie widział. Wstydził się tego jak bardzo pocą mu się ręce i jak służalczo się zachowuje, jak co chwila wyciągał telefon i sprawdzał godzinę. Wreszcie usłyszał jak kolejne auto zwalnia i serce zabiło mu szybciej, gdy zatrzymało się obok niego. Miał niewiele czasu, ale zobaczył panią Andżelikę siedzącą obok kierowcy. Nie spojrzała na niego, a to sprawiło, że zmroziła go niepewność. Szybko otworzył tylne drzwi i wsiadł do samochodu. - Cześć Młody – rzucił kosa ruszając z kopyta. - Dzień dobry – odpowiedział, bo o ile do Kosy mógł odpowiedzieć w podobny sposób, to ...