-
Zdolny uczeń cz. 3
Data: 13.05.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... już do pani Zborowskiej nie wypadało. A ona? Widział tylko tył jej głowy, ale rzucała się w oczy nowa fryzura. Włosy miała spięte w kok odsłaniający wdzięczną szyję. Tylko dwa pasemka spadały po obu stronach twarzy w jakiś taki figlarny sposób. - Gdzie jedziemy – zapytał by przerwać ciszę. - A jak myślisz Młody. Jakie miasto byłoby najodpowiedniejsze dla takiego klejnotu jak nasza ślicznotka. Oczywiście tylko stolica. Od razu poczuł się też zaniepokojony. Nie tym oczywiście, że jedzie do dużego miasta z nieznajomym, ale tym co się tam wydarzy. Bardzo, bardzo chciał znów zanurzyć się w ramionach siedzącej przed nim kobiety, ale to co zaplanował Kosa mogło mu się nie spodobać. Zagryzł zęby zdecydowany nie pytać o nic i tak w żaden sposób nie mógł wpłynąć na bieg wydarzeń. Kosa jechał jak wariat. Za nic miał przepisy ruchu drogowego i zdrowy rozsądek. Czasem mknęli ponad dwieście na godzinę, ale żadne z pasażerów nic na ten temat nie powiedziało. Daniela martwiło to milczenie ze strony kobiety. Zastanawiał się czy czymś ją wczoraj obraził. Po kolei analizował wszystko to co powiedział bądź zrobił, ale nic nie mógł znaleźć. Wtedy wydawała się zadowolona, uśmiechała do niego. Wreszcie zaparkowali. Kosa wysiadł i przeciągnął się, a potem otworzył drzwi pani Zborowskiej. Chłopak wysiadł sam, nieponaglany. Dopiero teraz zobaczył ją w całej okazałości. Jeśli wczoraj w topie i spodenkach wyglądała seksownie to dziś był to widok obłędny. Nowa fryzura sprawiła, że ...
... wydawała się smuklejsza i bardziej wytworna. Gdyby miała długą suknię to widziałby ją w operze czy teatrze. Jednak założyła króciutką białą sukienkę opinającą ciało w niewiarygodnie prowokujący sposób, rozszerzała się tylko na biodrach, ale kończyła tuż za pośladkami. Do tego mocny makijaż. Dziś zupełnie nie wyglądała jak kobieta, która wczoraj pieliła kwiaty. Nikt by nie uwierzył, że smukłe dłonie z idealnymi perłowymi paznokciami trzymającymi niewielką torebkę wczoraj wyrywały chwasty. Daniel zamarł wytrzeszczając oczy. - Piękna prawda – zapytał Kosa patrząc nie na nią, ale na chłopaka – kazałem jej się tak odstawić, żeby pokazać ci to o czym wczoraj rozmawialiśmy. Idź przodem kochanie, chcę jeszcze chwilę porozmawiać z naszym młodym koleżką. Pani Zborowska posłusznie ruszyła przed siebie. W Warszawie było jeszcze goręcej niż na wsi, nie czuło się nawet odrobiny wiatru. W takiej sukieneczce pewnie jest jej dużo chłodniej pomyślał mimowolnie. - Widzisz w jaki sposób porusza się nasza ślicznotka? Jak chodzi? – Kosa zaczął kolejną lekcję, a Daniel nie wiedział, czy jej potrzebuje. Krępowały go długie tyrady o pani Andżelice, zwłaszcza teraz gdy wiedział, że ona wszystko słyszy – spójrz jak dumnie prostuje plecy, jak idzie, niczym szlachetnej krwi koń arabski i jak kręci pupą. Ta jej sukienka podskakuje przy każdym kroku tak, jak gdyby zaraz miała odsłonić kawałeczek dupki, ale nie odsłania, bo tak jest zaprojektowana, żeby kusić, ale nie pokazać. Powiem ci Młody, że ...