-
Przetarty szlak
Data: 31.05.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... siebie, lecz ta wciąż wymykała jej się z rąk. Kilka czarnych dni w towarzystwie swojego smutku przyniosło zaskakujące refleksje. To nie Michałka kochała, tylko uczucia, jakie od niego dostawała. Zbliżał się maj, a wraz z jego nadejściem studenci wyszli na świeże powietrze. Część z nich opierała się o murki przed budynkami i rozprawiała o niczym, inni biesiadowali na ławkach skrytych pod koronami drzew. Szalonym imprezom w plenerze nie było końca. Kamila ani myślała przyglądać im się z okna. Zamaskowała worki pod oczami, odświeżyła włosy potargane wichrami burzy, która przeszła przez jej głowę. Była gotowa ponownie pokazać się światu. Podczas regularnych libacji na świeżym powietrzu tajemnicza outsiderka intrygowała sposobem bycia. Niby unikała kontaktu wzrokowego, niby mówiła tak, jakby myślami była gdzie indziej, a mimo to w tylko sobie znany sposób socjalną nieporadność potrafiła przekuć w atut. Oszczędne kształty i skromny ubiór nie stanowiły problemu dla pijanych studentów, bo Kamila miała coś, co jak nic innego liczyło się w bezpośrednim kontakcie – sprawiała wrażenie możliwej do zdobycia. Jej drugi chłopak – któż by pamiętał jego imię – nie musiał już starać się jak Michałek. W zaledwie dwa tygodnie przeszedł szlakiem przetartym przez poprzednika i dostał się między nogi loczatki. Znowu było wspaniale i znów było pięknie, lecz ponownie na krótko. To nie było to. Po zaledwie paru tygodniach niezaspokojona Kamila stała się nie do zniesienia, aż pewnego razu ...
... mający dość codziennych wojen kochanek zostawił ją dla innej. Kamila uznała, że nie był wart choćby dnia żałoby i wznowiła poszukiwania szczęścia u boku kogoś lepszego. Bez zadumy, bez refleksji. Po prostu otworzyła się na ludzi. Wychodziła częściej, piła więcej, czasem paliła nieznane substancje. Bez reszty pochłonęło ją studenckie życie, a w nim czas pędzi na złamanie karku. Niedoświadczona w relacjach romantycznych dziewczyna poświęciła się iście uczniackim, dwutygodniowym związkom, spośród których żaden nie przetrwał próby czasu. Po wakacjach w półpustym budynku na dobre zaprzyjaźniła się z jego murami. Przyjęła do wiadomości, że najlepszą bieliznę zamiast w pralni, suszy się na własnym grzejniku. Przestały ją też dziwić oblepione piwem (oby niczym więcej) klamki, a do tego nauczyła się czytać z trzaśnięć drzwiami i powodowanych nieszczelnymi oknami przeciągów. To wszystko sprawiło, że w drugi rok akademicki weszła z przytupem. Dobre kontakty z kierowniczką, wykorzystywane dotychczas wyłącznie do bezkarnego łamania ciszy nocnej, pomogły w załatwieniu sobie „jedynki” i to w najbardziej obleganym okresie, gdy każde miejsce jest na wagę złota. Co więcej, wolna od chrapania i fanaberii lokatorki, trafiła do grona żółtodziobów, którzy nie znali jeszcze reguł panującej w akademiku gry. Kamila nie miałaby śmiałości walczyć o swoje w bezpośrednim starciu, ale doskonale radziła sobie w wojnie proxy. Jako najbardziej doświadczona stażem, autorytarnie zdecydowała o podziale ...