1. Przetarty szlak


    Data: 31.05.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24

    ... Znając mityczną już cienkość ścian w akademiku, powinni uwzględnić obecność sąsiadki i gdyby przerwano im na początku, może potrafiliby się opanować, a tak…
    
    Klap, klap, klap!
    
    Wąska w pasie, dobrze pcha się.
    
    Siłacz obijał się o pośladki z taką determinacją, że nawet woda roztrzaskująca się na jego szerokich jak szafa plecach zdawała się dziwnie cicha. Kamila próbowała trzymać fason, ale tylko do czasu. Balanga miał rację co do jednego: najbardziej lubiła od tyłu. Kiedy więc Maks poprawił chwyt na biodrach i zaproponował jej mordercze kardio, nie bez satysfakcji zaakceptowała nadciągający finał. Pierwsza była ona, potem – zupełnie jak w wyścigu o prysznic – minimalnie spóźniony Maks.
    
    Kamila przywarła policzkiem do ściany. Z na wpół otwartymi oczami delektowała się ostatnimi chwilami przyjemnego mrowienia. Po wszystkim odwróciła się w stronę kochanka. Nie odezwała się ani słowem, choć ten oczekiwał pochwały. Zamiast tego pośpiesznie spłukała z siebie miłość i podała im obu ręczniki.
    
    Wycierali się powoli. Ona jego, a on ją. Więcej było w tym z codziennych rozmów przy lustrach ...
    ... niż dopiero co spełnionego uniesienia. Kamila dostrzegała wpatrzonego w nią kochanka, lecz umyślnie opuszczała wzrok z nieśmiałym tylko uśmiechem. Powinna się cieszyć, ale jak diabli bała się, że jeśli nie znajdzie w nim miłości, bezpowrotnie utraci przyjaciela. Bo w jej oczach ten przypadkowy gość od kloacznych rozmówek urastał do takiej właśnie rangi.
    
    Gdy na powrót zasłonili się ręcznikami, Maks wychylił głowę przez kotarę i upewniwszy się, że nikogo nie ma, dał znak do opuszczenia prysznica. Przed rozejściem do pokojów nachylił się jeszcze nad dziewczyną, ale coś powstrzymało go przed pocałunkiem. Było to jej na rękę. Raz jeszcze spojrzeli na siebie, niczym małżonkowie przed długą rozłąką, a potem zamknęli się w swoich czterech ścianach.
    
    Maks od razu klapnął na łóżko. W nozdrzach czuł zapach lawendy. Szczerzył się głupio z tępym wzrokiem zawieszonym na suficie. Czuł się jak prawdziwy macho, pan świata, pogromca cipek.
    
    Gdyby tylko wiedział, że przebył dawno już przetarty szlak…
    
    Drogi Czytelniku! Przeczytałeś do końca? Pozostaw po sobie komentarz. To najlepsza nagroda dla twórcy. 
«12...5678»