-
Przetarty szlak
Data: 31.05.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... drugą zaś sięgnęła do kosmetyczki, skąd z niepokojącą wprawą wyciągnęła gumki. Dlaczego je tam trzymała? Niewypowiedziane pytanie zawisło wysoko w gęstym powietrzu. Żeby go nie słyszeć, kucnęła. Popracowała chwilę przy swej zdobyczy, po czym cmoknęła z czułością i przygotowała do działania. Nie zdążyła się wyprostować, a już osiłek docisnął ją do ściany. Z impetu aż zachlupotały klapki, które omal nie spadły jej ze stóp. Wydała z siebie dwa krótkie jęki. Pierwszy po kontakcie pleców z zimnymi kaflami oraz drugi, po wpuszczeniu w siebie Maksa. Tak długo na to czekała, że w swej wielkiej chwili mimowolnie zamknęła oczy i rozluźniła ciało, by jeszcze intensywniej doświadczyć każdego ruchu partnera czy kropli spływającej po twarzy. Nagle zamarli w bezruchu, wpatrzeni w siebie z zagubieniem. Oto drzwi od łazienki uchyliły się. Kto wszedł do środka? Wystarczyło jedno charakterystyczne pociągnięcie nosem, żeby rozpoznali Końską, jedną z mniej aktywnych sąsiadek. Gdy dobiegło ich zamykanie kolejnych drzwi, tym razem od toalety, poirytowany Maks przewrócił oczami. Do czasu odzyskania odrobiny prywatności, przeszedł do delikatnych, symbolicznych wręcz ruchów biodrami, dając doskonałą okazję do wymiany uśmiechów i wspólnego napawania się tą słodką tajemnicą. Niestety, krótko wytrzymał w swym postanowieniu, bo biologia wzięła nad nim górę. Kamila została otoczona. Przez siłę nie do zatrzymania, pożądanie, którego nie mogła opanować i niedające się trzymać za zębami doznania. ...
... Nie mogła upomnieć Maksa słownie z obawy o Końską. Z nogą uniesioną na siedzisko, nie potrafiła mu się też wyrwać. W chwili, gdy ostatkiem sił tłumiła rozkoszne odgłosy, wpadła na pomysł. Sięgnęła z trudem do baterii i w iście samobójczej misji odkręciła na chwilę lodowatą wodę. – Aaa! – Maks wydarł się i z obrażoną miną odskoczył do prostopadłej ściany. Już miał coś dodać, ale w ostatnim momencie uspokoił go palec przyłożony do ust. Jeśli Kamili nie myliła intuicja, Końska była dopiero w połowie „dwójki”, mieli więc sporo czasu na skorzystanie z prysznica jak należy. Bez wahania opróżniła na Maksie pół butelki swojego lawendowego mydełka. Najpierw narobiła piany pewnymi ruchami po jego klacie, by potem przejść do namydlania nóg. Maks, nie chcąc pozostać biernym, sięgnął po własny płyn. Oblał ją ciekłym testosteronem i z czułością wtarł w czarne loki. Po chwili oboje kiziali się i miziali zapamiętale. Ona z fascynacją wypełniała pianą każdy rys jego sześciopaku, a on pod pozorem kąpieli próbował obłapać, co się da. Kamila miała w przeszłości Michałka, który dawał jej bliskość bez namiętności. Miała też innych, oferujących tylko chwilową namiętność. I oto pojawił się on, łączący to wszystko. Tymczasem końska umyła ręce i opuściła łazienkę. Trzask drzwi do jej pokoju był jak długo wyczekiwane zielone światło w godzinach szczytu. Nie mogli dłużej czekać, natychmiast przeszli do dzieła. Maks odkręcił wodę do oporu, a Kamila wypięła się z łokciami opartymi o kafelki. ...