1. Przetarty szlak


    Data: 31.05.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24

    ... rumieńce. Przyjrzała mu się uważnie: od garstki posklejanych łoniaków na czubku głowy, przez spływające po czole kropelki potu, aż po gniewny wyraz twarzy. Chyba nigdy nie widziała go tak rozzłoszczonego! Spuściła wzrok. Nie ze strachu; z ciekawości. Nawet nie kryła się ze świdrującym spojrzeniem, które powolnie przemieszczało się po jego rzeźbie.
    
    – Nie ma mowy, dziś wchodzę pierwszy! Znam swoje prawa, słyszysz?
    
    Słyszała, ale nie słuchała. Uniosła tylko wzrok, nie bardzo wiedząc, co powiedzieć, więc młody mężczyzna dodał:
    
    – To wbrew konstytucji!
    
    – Czytałeś konstytucję?
    
    – Nie. Znaczy… – Wyraźnie zbity z pantałyku, zrobił krok wstecz. Razem z dłonią dziewczyny, przyklejoną do niego na kropelkę pożądania. Po wymyśleniu riposty szybko odzyskał animusz: – Czekam na ekranizację!
    
    Zachichotała pod nosem. Ona, drobinka na patykowatych nogach, nie miała odwagi go wyśmiać. Ośmieliła się za to przesunąć dłoń po wysportowanym ciele. Jej oliwkowe oczy zrobiły się wielkie, a usta zwinęły do góry w nieśmiałym uśmieszku, jakby z linii twardych mięśni językiem braille’a wyczytała wszystkie fantazje Maksa. Były o niej i chyba je polubiła.
    
    – Skoro tak… – rozpoczęła tym nieobecnym głosem, jakby intensywnie o czymś myślała – chyba musimy pójść na kompromis.
    
    Kamila odłożyła druciane okulary na półkę pod lustrem, po czym energicznie wciągnęła chłopaka za rękę pod prysznic. Zasunęła kotarę. W ciasnym czworokącie mogli poruszać się tylko w jednym kierunku – ku sobie. Ledwo ...
    ... rzuciła kosmetyczkę na prysznicowe siedzisko, a już miała przy sobie ręce sąsiada, próbujące zedrzeć z niej ręcznik. Nie pozwoliła mu na to, figlarnie dociskając materiał do piersi. Wtem Maks wytężył swoją szarą komórkę, niepostrzeżenie odkręcając wodę, która leciała prosto na stojącą pod słuchawką dziewczynę. Loczatka nie miała wyboru. Migiem rozebrała się do naga. Mięśniak z satysfakcją przyglądał się jej ciału, gdy przewieszała wciąż suchy ręcznik przez drążek na kotarę. Zatrzymał się na gładkim łonie i gniewnie zacisnął wargi, bo przy okazji wyszło na jaw, czyje włosy od miesięcy zatykają odpływ.
    
    – Podobam ci się? – Musiała to usłyszeć.
    
    Maks tylko przytaknął. Kamila nie wpisywała się w kanony piękna, lecz bez wątpienia miała styl. Teraz, bez ubrań i z pozlepianymi włosami, łączyła w sobie codzienną melancholię z dzikością, jakiej nigdy nie widział.
    
    Przylgnęła do niego z typowym dla siebie przekonaniem, że tym razem będzie inaczej. Że wreszcie stworzy coś trwałego. Stojąc na palcach, połączyła ich ustami. Mlaski krótkich, acz intensywnych pocałunków ginęły pod szelestem opadającej wody, która w formie pary unosiła zapachy spragnionych kochanków. Ich dłonie ześlizgiwały się po wilgotnych plecach w ciekawsze rejony, a to przypomniało Maksowi, po co się tu znaleźli.
    
    Odsunął od siebie dziewczynę i jednym ruchem zerwał z pasa ręcznik. Skrywany pod nim mięsień nie był może tak napompowany, jak pozostałe, ale przynajmniej równie twardy. Kamila chwyciła go jedną ręką, ...
«12...5678»