-
Przetarty szlak
Data: 31.05.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... rozpowiadać jak bardzo jest pierdolnięta. Balanga nawet nie krył się z obmawianiem jej za plecami i drwił, że przecież dupodajka lubi od tyłu. Wbrew obawom Kamili o swoją reputację, w oczach towarzyskiej śmietanki tylko zyskała, wszak jasne dla ludzi były motywacje celebryty. Nie przeszkadzało mu bowiem jej dawanie na lewo i prawo, lecz to, że nie dawała jemu. Jeśli Maks usłyszał od Balangi także o niej, nie dał tego po sobie poznać. Chcąc nie chcąc, Kamila spędzała przy lustrze obok niego wszystkie jesienno-zimowe poranki i choć wikłała się w tym czasie w różne związki, szczególną więź nawiązała właśnie z nim. Tylko on widział jej rozczochrane włosy jeszcze przed otrzymaniem łaski grzebienia. Tylko przy nim nie wstydziła się zaspanych oczu ani resztek pasty do zębów w kącikach ust. Wreszcie tylko pod jego ukradkowymi spojrzeniami każdy skrawek jej odsłoniętej skóry stawał się czymś więcej niż tylko tanim wabikiem. Do tego nigdy nie komentował głupio ich przypadkowych dotknięć. W pewnym momencie Kamila naprawdę uwierzyła, że przy bliższym poznaniu Maks przestanie wydawać jej się taki głupi. Okazało się wręcz przeciwnie. Tylko co z tego? Ich codzienne spotkania przypominały rozmówki męża z żoną przy porannej kawie. Nie mając wspólnych znajomych, zbudowali bezpieczną przestrzeń, w której mogli zwierzać się z wczorajszych trosk i dzielić nadziejami jutra. Proza życia, pełna małych rzeczy oraz prostych przemyśleń, nie potrzebowała okrągłych słówek. W ogóle nie ...
... próbowali sobie zaimponować. Może dzięki temu poczuli się przy sobie tak swobodnie? W wyniku tego nieoczekiwanego obrotu spraw, Kamila nie chciała już więcej wykopywać go z łazienki. Może tylko spod prysznica, bo ten z czasem powodował coraz większe tarcia. Zaczęło się od kilku niewinnych wyścigów, każdorazowo wygrywanych przez mieszkającą bliżej prysznica Kamilę. Przekomarzanki z tym związane nasilały się, a sąsiadowi coraz mniej pasowało ustępowanie. Normalnie nie stanowiłoby to problemu, wszak Maks, jak przystało na sportowca, brał prysznic często, ale i krótko. Kamila natomiast lubiła wieczorem odkręcić gorącą wodę i cieszyć się jej masażem przez pół godziny albo dłużej, a co jeszcze ważniejsze – lubiła kąpać się wtedy, gdy chciał on. Dla cuchnącego po bieganiu Maksa na dłuższą metę było to nie do zniesienia. W przerwie semestralnej, gdy studenci rozjeżdżali się do domów uzupełnić słoiki, akademik pustoszał, a na korytarzach słychać dało się własne kroki. Maks nie musiał ścigać się o gorącą kąpiel. Przynajmniej tak mu się wydawało. Ledwo wszedł po treningu do łazienki opasany samym ręcznikiem, gdy z naprzeciwka wyskoczyła mu niewielka postać z kosmetyczką w ręce i zwycięstwem wymalowanym na twarzy. Jednym susem doskoczyła do prysznica. Odwróciwszy się przy kotarze, wyciągnęła dłoń w stopującym geście. Paker zatrzymał się, ale nie cofnął. Kamila poczuła przyjemne ciepło płynące przez opartą o jego potężny tors dłoni. Na jej bladych policzkach natychmiast wyskoczyły ...