1. Przetarty szlak


    Data: 31.05.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24

    ... miejsca we wspólnej lodówce, a także rozpisała korzystny dla siebie harmonogram sprzątania łazienki.
    
    To właśnie te obite nudnymi kafelkami, niedorzecznie ciasne pomieszczenia stanowiły serca studenckiej codzienności. Z jednej strony dwa ustawione obok siebie zlewy i lustra do porannego „ogarnięcia”, z drugiej zabudowana toaleta o akustyce godnej najlepszych oper oraz tak samo zabudowany prysznic z płatającą figle kotarą. Nic więc dziwnego, że odbywały się tam najbardziej zniuansowane batalie o odrobinę prywatności.
    
    Co bardziej nieśmiali studenci wchodzili do łazienki tylko wiedząc, że nikogo nie ma i tylko wówczas opuszczali toaletę albo prysznic. Nie każdy miał odwagę golić się czy robić makijaż w bezpośrednim sąsiedztwie drugiej osoby. Ale Kamila nie miała już takich problemów. Nie przeszkadzała jej wilgoć w rogu pod sufitem ani walające się pod zlewami środki chemiczne, których – sądząc po zapachach – przeznaczenia nie znała przeszło połowa mieszkańców. Do łazienki wchodziła kiedy chciała, a gdy była w niej sama, podkreślała swoją obecność głośnym odkładaniem przyborów lub ostentacyjnym odkaszliwaniem nieistniejącej chrypy. Nie zważając na komfort pozostałych, stawała przy lustrze obok i prowadziła krótkie rozmówki. Pod prysznic z kolei wchodziła w samym ręczniku, udając nadmierną pewność siebie.
    
    Po paru tygodniach oznaczania terenu wszyscy sąsiedzi zaczęli dostosowywać się do jej rytmu dnia. Z wyjątkiem jednego. Studenta AWF-u imieniem Maksymilian („mów mi ...
    ... Maks, bo wszystko robię maksymalnie”). Krępy brunet-zakolak o imponującej muskulaturze i twarzy niebudzącej wątpliwości, że naprawdę potrzebuje tych pięciu lat przygotowań do rzucania dzieciakom właściwej piłki na WF-ie.
    
    Kamilę wkurzało, że ten jeden nie tylko nie krępował się w jej obecności, co jeszcze zdawał się powielać jej metody. Przechadzał się z odsłoniętą klatą, trzaskał drzwiami od lodówki i gadał, nawet nie mając nic do powiedzenia. Potrafił czekać w łazience, gdy brała prysznic, wchodzić przy niej do toalety, gdzie ostentacyjnie odgrywał koncert C-dur na dwa pośladki, a nawet stawać co poranek obok niej przy lustrze i golić tę swoją twarz, dla której nie ma już nadziei.
    
    – Jak ci się mieszka w czterysta jedenastce? – zapytała tajemniczo podczas jednej z porannych rozmów.
    
    – Dobrze, dlaczego pytasz?
    
    – Pięć lat temu pewien student… Jeśli zaświecisz podczerwienią, wciąż znajdziesz ślady krwi na podłodze.
    
    Maks uśmiechnął się pod nosem.
    
    – Balanga już mnie tym straszył.
    
    Kamila zrobiła minę tak kwaśną, że od własnego odbicia w lustrze skrzywiła się jeszcze bardziej. Nie bynajmniej przez nieudaną próbę przestraszenia osiłka, lecz wieść o jego zaskakującej znajomości. Balanga był największą gwiazdą akademika. Gościem, o którym krążyły legendy mniej wiarygodne od morderstwa w pokoju, a przy tym znacznie bliższe prawdy. Każdy chciał go znać i każdy marzył o podniesieniu prestiżu swojej imprezy jego obecnością. Jedynie ona miała z nim na pieńku, odkąd zaczął ...
«1...345...8»