-
Sofonisba, cz. 15 (finał)
Data: 01.07.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
15 Wielokrotnie powtarzała sobie, że nie powinna przejmować się losem byłego, czy też może nadal obecnego małżonka, ale i tak nie potrafiła zasnąć, nie mogąc znaleźć wystarczająco wygodnej pozycji w obszernym łożu. Nie znała opisanego przez konsula obyczaju Rzymian, towarzyszącego odprawianiu pochodu triumfalnego. Czy można uznać go za barbarzyński, typowy dla bitnych lecz surowych i prostackich mieszkańców północnych wybrzeży Morza Wewnętrznego? Scypion, choć bitny i surowy, nie wydawał się jednak prostackim barbarzyńcą. A czyż sami Kartagińczycy nie postępowali w podobny sposób? Czyż podczas poprzedniej wojny w lochach Miasta nie znalazł śmierci nawet jeden z poprzedników Scypiona na urzędzie, konsul dumnego i groźnego dzisiaj Rzymu? Odegnała te myśli, nie miały większego znaczenia. Syfaks pozostawał jej właściwie obojętny, zarówno podczas ich zaaranżowanego małżeństwa, jak i obecnie. Zaoferowano mu ją jako element politycznego układu, a on zapłacił wymaganą cenę, ostatecznie wyższą, niż się spodziewał. To już jednak jego sprawa, ona służyła tylko swemu Miastu, posłuszna woli ojca. Tu pojawiły się pewne wątpliwości. Służyła do samego końca, bardzo gorliwie, przekonując i wręcz zmuszając króla do stoczenia bitwy pod murami Sigi, podczas której został pojmany. Czy słusznie uważa ją za sprawczynię ostatniego i wszystkich poprzednich nieszczęść? - Niech porwą go wszystkie demony! – zawołała, szukając dłonią srebrnego kielicha, a znajdując naczynie pustym, cisnęła ...
... je ze złością o ścianę komnaty. - Sam jest sobie winien, ratowałam Miasto i uczyniłabym to jeszcze raz. Na dodatek tkwiła w tej przeklętej sypialni sama, skazana w takiej chwili na towarzystwo opróżnionego już dzbana z winem. Masynissa nie mógł jej dziś odwiedzić i nawet wiedziała oraz rozumiała, z jakiego powodu. Nie zmieniało to jednak irytacji Sofonisby. Wezwał go konsul. To znaczy, w uprzejmych słowach poprosił o wieczorną, prywatną rozmowę, ale w istocie było to wezwanie. I nowy król Numidów stawił się na rozkaz. Już teraz słowo rzymskiego konsula stawało się na afrykańskiej ziemi prawem. A co będzie później? Gdy upadnie Kartagina, co wydawało się obecnie bardzo prawdopodobne? Na to nie miała już jednak żadnego wpływu. Czy rzeczywiście? Doskonale rozumiała, że chociaż otrzymał stosowne zaproszenie, Scypion nie przybył do Sigi z powodu ich ślubu. A przynajmniej nie po to, by jako jeden z gości życzyć im szczęścia. Miał na głowie armię i trwającą nadal wojnę, musiał przygotować się na spodziewany powrót niezwyciężonego dotąd Hannibala, ostatniej nadziei Miasta i jedynego, godnego siebie przeciwnika. Nie wszystko zostało jeszcze rozstrzygnięte. Konsul i Masynissa nie będą dziś prowadzić wyrafinowanej dysputy o literaturze czy filozofii, będą rozmawiać o wojnie i polityce. Oczywiście, nie będzie tam miejsca dla żadnej kobiety, a już na pewno nie dla niej samej, córki swego Miasta. Scypion z pewnością zażąda jak najszybszego powrotu księcia do obozu, może też zebrania ...