1. Sofonisba, cz. 15 (finał)


    Data: 01.07.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24

    ... kolejnych wojowników. W zamian obieca życzliwość Rzymu i zdobycze kosztem Kartaginy. Czy jednak na tym poprzestanie?
    
    - Oby Wielka Tanit sprawiła, by tak się stało – wyszeptała.
    
    Wezwała służkę i zażądała nowego dzbana z winem. Dostrzegła zdziwione spojrzenie dziewczyny, w tę niespokojną, przeklętą noc potrzebowała jednak choćby takiego towarzystwa.
    
    ***
    
    Następny dzień wcale nie okazał się lepszy. Nadal nie mogła pomówić z Masynissą, poszukać uspokojenia w słowach i ramionach ukochanego. Przysłał wiadomość, iż razem z konsulem wczesnym rankiem wyruszyli na przegląd zgromadzonych w kilku obozach wojowników. Spodziewał się, iż powrócą najwcześniej późnym popołudniem. Ogarnięta coraz większym niepokojem, spędzała czas doglądając ostatnich przygotowań do ślubu. Nie sprawiały jednak żadnej radości, wydawały się przeznaczonymi dla kogoś innego, nierzeczywistymi. Poleciła, by natychmiast powiadomiono ją o powrocie króla, chociaż zdawała sobie sprawę, iż rozmówić się będą mogli dopiero wtedy, gdy Scypion zwolni Masynissę. Dlatego zdziwiła się, gdy niemal natychmiast po jej własnej służce z wieścią o powrocie obydwu, pojawił się oficer z zaproszeniem na spotkanie z królem i konsulem. Powiódł ją nie do którejś z reprezentacyjnych czy prywatnych komnat ale na jeden z dziedzińców. Zastała obydwu w rynsztunku jeździeckim, przy czym Rzymianin wyraźnie szykował się do dalszej drogi, podobnie jak gromadząca się w pewnym oddaleniu eskorta.
    
    - Witaj, a zarazem żegnaj, szlachetna ...
    ... pani. - Konsul uniósł dłoń w pozdrowieniu, wbijając w Sofonisbę przenikliwe spojrzenie.
    
    - Żegnaj? Czyżbyś nas opuszczał, dostojny panie? - Poczuła obezwładniającą ulgę, może teraz zdoła pozbyć się złych przeczuć?
    
    - Niestety, pani. Wojna dyktuje własne prawa, o czym musisz dobrze wiedzieć.
    
    - Liczyliśmy, że zaszczycisz swoją obecnością ceremonię naszego ślubu. - Spojrzała na Masynissę, który nie kwapił się z włączeniem do rozmowy. Uprzejmość nakazywała, by przyłączył się do jej protestu, zapewne jednak rozmówili się w tej sprawie ze Scypionem już wcześniej. A nadto nie wątpiła, że nieobecność konsula wcale ukochanego nie zmartwi, podobnie jak i jej samej.
    
    - Obowiązki mojego urzędu są bezlitosne, pani. Nie wolno mi kierować się własnymi uczuciami, lecz interesem ojczyzny. Jestem pewien, że doskonale to rozumiesz. - Rzymianin nie spuszczał z niej przepastnych, skrywających jednak wspomniane uczucia oczu.
    
    - Znam powinności tych, którzy dzierżą władzę i walczą za swoje miasto, panie. - Ona również nie cofała wzroku.
    
    - W takim razie pojmujesz, że nie będę mógł uczestniczyć w ceremonii twojego ślubu, pani. Może zdołasz mi wybaczyć.
    
    - Skoro musisz jechać, nie mnie zmieniać twe decyzje i obowiązki, panie. Sam rozumiesz, że nie mogę życzyć ci błogosławieństwa bogów i szczęścia w boju. Życzę jednak godności i odwagi.
    
    Scypion drgnął, z niewiadomego powodu poruszony.
    
    - Szlachetna pani, tych właśnie słów szukałem, by przekazać ci moje własne, pożegnalne życzenia. ...
«1234...8»