-
Sofonisba, cz. 15 (finał)
Data: 01.07.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... bliskości ukochanego, objęła ramionami, wtuliła się w ramię. Przymknęła oczy, ale nadal pozostawał w jej myślach. Wielki, potężny król Numidów, przed którym długie lata pomyślnych rządów. O tak, on sam skorzysta z potęgi Rzymu, którą pomógł zbudować na afrykańskiej ziemi. Tymczasem Rzymianie pozwolą mu zakosztować owoców wspólnego zwycięstwa, będzie wszak potrzebny by pilnować osłabionej, ale nadal budzącej wspomnienie strachu Kartaginy. Ale co dalej? Czy królestwo Numidów i potomkowie Masynissy nie podzielą losu jej własnej ojczyzny? Czy złożone ofiary pewnej dziewczyny okażą się daremne, zarówno ta wobec ojca i Miasta, jak i obecna, wobec ukochanego? Masynissa poruszył się, może wyczuwając mimowolne napięcie Sofonisby. Nie, nie będzie opowiadać mu o tych ponurych wizjach. Umysł zaczęła zresztą zasnuwać mgła, jej czas się kończy, nadchodzi sen. Pora na ostatni akt. - Królu i panie, obiecałeś spełnić dwie moje prośby. Pierwszej obietnicy dotrzymałeś w sposób godny władcy i wojownika, pora na drugą. - Sofonisbo - uniósł ramię i głowę – uczynię, cokolwiek zechcesz, moja królowo. - To proste zadanie. Może pamiętasz naszą pierwszą wspólną noc, gdy przelałeś moją dziewiczą krew... - Pamiętam... Przysiągłem wtedy, że nie oddam cię nikomu, ani ludziom, ani bogom. Nie zdołałem dotrzymać tej przysięgi. - Zwalniam cię z niej, ukochany – wypowiedziała te słowa, mobilizując ostatnie siły gasnącego umysłu. - Pod warunkiem, że pozwolisz mi dotrzymać własnej. - ...
... Jakiej, Sofonisbo? - W tamtej świątyni złożyłeś krwawą przysięgę. A ja przysięgłam później, że nie żałuję mojej dziewiczej krwi i chętnie przeleję jej dla ciebie więcej, gdyby okazało się to potrzebne i zażądają tego bogowie. A teraz mamy taką właśnie potrzebę, bogowie okazali się okrutni. Przebiłeś mnie już swym oszczepem, ale tym razem krwi nie utoczył. - Zamilkła na chwilę, by kolejne słowa zabrzmiały z tym większą mocą, pomimo słabnącego głosu. - Przebij mnie teraz sztyletem, chcę raz jeszcze przelać dla ciebie krew. Niech na wieki utwierdzi naszą miłość i nasze zaślubiny. - Sofonisbo... Ty chyba oszalałaś. - Wstrząśnięty król odsunął ją na długość ramion i utkwił spojrzenie w twarzy dziewczyny. - Bogowie odebrali ci rozum! - Ja już odchodzę, chcę to uczynić w sposób godny królowej Numidów, twojej królowej. Chcę, by tak właśnie mnie zapamiętano. - Musisz być szalona! - Potrząsnął jej ramionami. - Pospiesz się, królu i panie. Pospiesz się, ukochany. Proszę... I nie miej wyrzutów, w przedśmiertnym majaku ujrzałam twoje długie, szczęśliwe panowanie. - Wolała nie kończyć tej myśli. - Było warto... Ruszył się wreszcie, zerwał z łoża, szukał odrzuconego gdzieś sztyletu. Pochylił się, podnosząc coś z posadzki. Śledziła poczynania Masynissy z coraz większym trudem, powieki opadały pod własnym ciężarem, oddech uspokajał się, myśli uciekały. Nadchodził sen. - Było warto... Nie poczuła, czy spełnił jej ostatnią prośbę. Koniec odsłony czwartej i ostatniej