-
Marta w melinie 4
Data: 29.07.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... ciekła i znowu naszły mnie te myśli. „Jak on śmiał tak ze mną postąpić? Przecież jebał mnie w usta jak jakąś dziwkę! To się nie mieści w głowie! Jak mogłam się tym podniecać”. A moje drugie, puszczalskie ja wtórowało: „Przecież nie mogłam mu odmówić. Może gdyby nie ta męska woń spoconego krocza i gdyby nie miał tak wielkiego... Ale miał, i to żylastego..., więc musiałam wziąć do buzi, a jak wzięłam, to nie mogłam przecież zabronić mu, żeby mnie tak wyjebał i nie mogłam nie połknąć. A że pieściłam mu pryszczatą pupę i dociskałam ją? To przecież chyba naturalne w takiej sytuacji, gdy tak cnotliwa kobieta jak ja jest tak brutalnie zaatakowana wielkim mieczem”. Doszliśmy do stromych metalowych schodków prowadzących na górę, do małej nieużywanej już salki nad piwnicą. - Pani pierwsza – zarządził. Domyśliłam się, że to nie z grzeczności, lecz ten skurwiel chce mi zaglądać pod kieckę i oglądać moją gołą pupę. „A niech ogląda” – pomyślałam i wcale się nie spieszyłam stukając szpilkami po schodkach, ale zaraz skonfudowałam się: „Dlaczego ja to robię? Czy to normalne, że poważna nauczycielka chełpi się przed uczniem gołym tyłkiem? Przecież zachowuję się jak dziwka”. A moje drugie ja znowu się odezwało: „W końcu wszyscy faceci zachwycają się moją pupcią, to czemu miałabym nie pokazać jej temu biednemu chłopcu. Jest taki pryszczaty, że pewnie żadna go jeszcze nie chciała i nie widział kobiecego tyłka, więc niech sobie popatrzy na mój”. A biedny chłopiec wspinał się tuż ...
... za mną i z zadowoleniem zauważyłam, że ma prawie głowę pod moją kiecką. "On prawie mi wkłada głowę pod spódnicę, a ja jeszcze majtam tyłkiem na potęgę.... Kobito! Co się z tobą dzieje?!" – te myśli przyzwoitki nie chciały mnie opuścić, mimo że dawno już nie byłam tak podniecona tym, że za chwilę znajdę się z nieuzbrojonym w majtki tyłkem, śliniącą się cipką i resztkami spermy w ustach sam na sam z dwoma albo trzema chłopcami spragnionymi nauki. „Na korepetycjach nie będą się chyba onanizować tak jak w klasie” – wspinając się na chyba przedostani schodek zdążyłam jeszcze pomyśleć z cichą nadzieją, że się mylę, gdy nagle usłyszałam pod sobą: - Ładnie pani tam pachnie. Zamurowało mnie już drugi raz tego wieczoru i jak głupia cipa niepotrzebnie spytałam „Gdzie?”, mając nadzieję, że myśli nie o tym „tam”, o którym ja pomyślałam, bo przecież nie zdążyłam po naradzie zażyć kąpieli. - No tu, przy... zawahał się jak to nazwać, żeby nie zabrzmiało wulgarnie, bo chyba docenił to, że obciągnęłam mu z taką chęcią i tak dobrze, a to był pierwszy raz kiedy kobieta lizała mu, i pewnie mnie polubił. - No tu, przy cipeczce, ona zawsze tak ładnie pachnie? – spytał obdarzając mnie tym niezwykłym komplementem. Omal nie spadłam ze schodków na wieść, że ten szczeniak wącha mi pod kiecką niemytą od rana nauczycielską piczę i gdyby nie to, że zsuwając się ze schodka usiadłam mu gołą pupą na głowie, a on złapał mnie mocno w kroczu ręką, leżałabym teraz potłuczona na betonowej ...