-
Maj 2024 upadek
Data: 07.08.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
Myślałam, że nic mnie już nie zaskoczy. Przeżyłam rozstanie z Jackiem. Facetem, o którym marzyłam, że to właśnie on będzie tym moim pierwszym, fantazjowałam o tym jak to będzie, a którego jak to określiła Magda, szczułam, przez dwa lata. Pomału się z tym pogodziłam, i zapomniałam. Może tak, usilnie starałam się o nim zapomnieć, choć gdzieś głęboko w zakamarkach mojej podświadomości pewnie tkwiła jakaś zadra. A jednak zaskoczyło. Pierwsze to wyznanie Magdy. I wcale nie to, że masturbowała się w samolocie do tego z chłopakiem. Zaskoczyła mnie tym, co powiedziała. To jej wyznanie o tych niby wielu męskich przyrodzeniach, które to widziała i to nie w pornusach. I wkurzyło mnie to, że jako najbliższej przyjaciółce, nic nigdy o tym nie powiedziała. W zasadzie wiedziałam tylko dwóch, bo o trzecim, Pawełku nie musiała nic mówić. Działo się to, tu i teraz, więc z grubsza byłam zorientowana co w trawie piszczy. To stwierdzenie „wiele” intrygowało mnie do tego stopnia, że któregoś dnia, podczas jakiegoś babskiego wypadu do galerii, gdy siedziałyśmy przy ciachu i kawie, pomyślałam sobie, że teraz albo nigdy i zagaiłam temat. - Jesteś cholerna świntucha wiesz? – Spojrzała na mnie zdziwiona, więc ciągnęłam dalej. - To ilu w końcu było tych facetów? - Prawie że się udławiła, tym pieprzonym eklerkirem. - A co cię nagle walneło na temat moich byłych?- - Mnie mówiłaś tylko o dwóch facetach i trzeci to Pawełek. Bo zakładając, że jak sama mówiłaś, że to, co z tym pierwszym to w ...
... zasadzie nic nie pamiętasz, pozostaje tylko ten drugi i Pawełek, czyli tak naprawdę to dwóch! TA ponoć nie liczysz tych co widziałaś w pornusach! To gdzie to dużo, o którym mówiłaś jak opowiadałaś tą całą historię z Radeczkiem.- - Było minęło.- Jej odpowiedź dała mi jasno do zrozumienia, że nie chce o tym gadać. Czyli jednak wyszło szydło z worka. Cała drogę powrotną nie dawało mi to spokoju. Moja przyjaciółka nie była znów takim świętoszkiem. Przymierzając i przeglądając zakupione ciuchy, ciągle czułam te wariujące motylki w brzuchu, nie bardzo wiedząc jak zacząć rozmowę. A może znów mnie zbędzie jakimś głupim zdaniem? Zastanawiałam się jak mam zagaić, by wyciągnąć to z niej, i nie ukrywam że trochę jednak liczyłam na jakąś pikantną opowieść. I chyba się małpa zorientowała co jest grane. I zanim zdążyłam coś powiedzieć, zamyka mi usta delikatnym pocałunkiem, wywraca na łóżko i przebierając paluszkami po moich kędziorkach, jak zwykle znalazła lepszy sposób na ich, znaczy tych motylków jeszcze mocniejsze pobudzenie. I któryś to już raz z kolei, skutecznie wybija mi z głowy niezłomne przeświadczenie, jaka to niby jestem zatwardziała hetero. Gdy już zaspokojone, leżałyśmy przytulone do siebie nagle wypaliła z czymś, czym kompletnie odjęła mi mowę. - Jak dobrze by policzyć to może było by jeszcze siedmiu. Nie mówiłam bo i nie ma o czym gadać. Ale jeśli cię to tak bardzo intryguje……. to może ci opowiem o nich. Mam tylko warunek, że najpierw ty mi opowiesz co tak naprawdę ...