1. Maj 2024 upadek


    Data: 07.08.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24

    ... koroneczki i dwa paseczki. Nie dość że małe, to w zasadzie cienkie to takie, że prawie prześwitywało.
    
    - Patrz, u mnie wcale nie widać żadnych gatek.- Obracając się przed lustrem, wysunąwszy nieco nogę do przodu zademonstrowała ją całą do stóp po biodro.
    
    – To po prostu ma tak wyglądać. Po plaży chodzisz w bikini i jakoś ci to nie przeszkadza że faceci się na ciebie gapią, a tu masz jakieś obiekcje? A i mam jeszcze jeden mały dodatek. – Stawiając stopę na łóżku założyła czerwoną podwiązkę. Taka samą podając mnie.
    
    - To na szczęście, zakładaj. Tylko pamiętaj nóżka daleko do przodu, ma być to widać. –
    
    Ostatnie dni do imprezy to raczej była trochę nerwówka, znaleźć fryzjera, kosmetyczkę i zaklepać termin najlepiej na ten sam dzień? Prawie niemożliwe. Nie dla Magdy, powiedzenie gdzie diabeł nie może tam babę pośle, trzeba by zrewidować i zamiast „baby” wstawić „Magdę” Ona wszystko potrafi załatwić. Jednego tylko nie potrafiła. Na moje nagabywanie o mojego żigolaka, że przecież wypadałoby bym go przedtem poznała, Że nie pójdę z facetem którego nie znam , odpowiadała niezmiennie, że ona osobiście go nie zna, Że to jakiś dobry kolega , a może nawet jakiś kuzyn Pawła. Paweł zaś kręcił że właśnie wyjechał służbowo i jak tylko wróci to zamota jakąś kawę i go poznam. Ale nie mam się co przejmować, facet jest spoko i przecież ślubu z nim nie będę brała. Sztuka się przecież liczy i dobra zabawa, a on mi gwarantuje że będę się świetnie bawiła. Tyle ze ja coraz bardziej zaczynałam ...
    ... podejrzewać, że coś kombinują, i w końcu wyjdzie na to że będę sama i jak taki kołek i podpierać ściany. W końcu nadszedł wyczekiwany dzień a ja wciąż zbywana nie znałam mojego partnera. Obie wyszykowane, odpierniczone czekamy, u Magdy w domu na przyjazd naszych facetów. W końcu są, a ja, jak napalona małolata, z niekłamaną niecierpliwością wypatruję przez okno z kim mi przyjdzie dziś się bawić. Z taksówki wysiadł tylko Paweł. Zamienił parę słów z kierowcą i pędem ruszył po nas. Spojrzałam pytająco na Magdę, widzę że chyba nie jest tym zbytnio zaskoczona. I te moje przypuszczenia po mału zaczynały się sprawdzać. Nie powiem ale byłam już na nich nieźle wkurzona, ale nie chciałam psuć Magdzie wieczoru, nie słuchając idiotycznych wyjaśnień Pawła, bez słowa pierwsza ruszyłam do taksówki. Podczas drogi panowała raczej drętwa atmosfera. Po przyjeździe na miejsce, nie czekając na nich, tylko odnalazłszy naszą paczkę, starałam się trzymać od zdrajców możliwie z daleka. Bądź co bądź nie tak daleko jak bym tego chciała bo musiałam niestety usiąść z zdrajcami przy jednym stole. Na szczęście i nieszczęście siedziało nas tam dwanaście osób. Szczęście że byłam od nich oddzielona innymi parami, a nie szczęście, że miałam ich naprzeciw siebie, na dodatek obok mnie stało puste krzesło przypominające niezmiennie mojego niedoszłego partnera.
    
    Na początku, mowa trawa, całe szczęście szybko zaczęli grać i towarzystwo ochoczo poderwało się z miejsc, do tańca. Tylko Paweł z podekscytowaną Magdą ...
«1...345...9»