1. Marta -po godzinach w biurze


    Data: 20.08.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24

    ... powleczone w samonośne wykończone koronką cieliste pończoszki. Widok rzadki tu w biurze i niezwykle pociągający. Paweł podparł dłonią prawej ręki swą twarz, a lewą wysunął przed siebie, wskazując na Martę.
    
    — Pani Marto, co to znaczy? – zapytał.
    
    Marta wystraszona stała, nie mogąc wydobyć z siebie żadnego słowa. Paweł pochylił się nieco i utkwiwszy wzrok w jej dolnych częściach ciała z niedowierzania lewą dłonią począł zsuwać z nosa swoje okulary. Marta czekała na jego reakcję, czując ogromną bezradność i zażenowanie. Skrzyżowane dłonie zakrywały część jej fikuśnych majteczek, lecz reszta była wystawiona na widok.
    
    — No niechże pani powie, co to znaczy, co mam sobie myśleć? – ponowił pytanie.
    
    Stała jak kołek w płocie, nie mogąc z siebie wydobyć nawet sylaby. Czuła się strasznie. Musiała jednak jakoś się bronić, bo gotów był pomyśleć sobie nie wiadomo co.
    
    — Było mi gorąco i ściągnęłam spódnicę – to wszystko, na co na razie było ją stać.
    
    Banalnie proste wytłumaczenie, lecz mogło zadziałać. Pomyślała, że uwierzy i da jej spokój. Miała na dziś dość wrażeń. Popatrzył na nią z delikatnym uśmieszkiem na ustach i wstał z krzesła. Nie wiedziała, co chce uczynić. Stała sparaliżowana i zawstydzona, nie mogąc zdobyć się na żaden ruch lub gest. Podszedł do szafy, lecz, nie chcąc podeptać spódnicy pochylił się, by ją podnieść. Marta zamarła w bezruchu, modląc się w duszy, by nie zobaczył sztucznego penisa leżącego na wsuniętej półce obok klawiatury. Paweł, jednak, powstając ...
    ... zauważył ciekawy obiekt tam się znajdujący i sięgnął dłonią.
    
    — A co to jest? – zapytał, wydobywając sztucznego penisa.
    
    Marcie mroczki stanęły przed oczyma. Była całkowicie skompromitowana. Najchętniej uciekłaby do siebie na wieś i zamknęła się na cztery spusty w domu. Paweł wyciągnął dłoń przed siebie, dzierżąc w niej sztucznego fallusa. Marta w geście rozpaczy lewą dłonią zakryła sobie twarz i otwarte z przerażenia usta. Wpadła na całego. Wpadła przed swoim przełożonym.
    
    — Rzeczywiście musiało być pani gorąco – stwierdził dosadnie, trzymając w jednej dłoni zabawkę, a w drugiej spódnicę.
    
    Mówił poważnie, choć widać było, że ta sytuacja bardzo go zaskoczyła. Marta cała w pąsach nie mogła wydobyć z siebie żadnego słowa. Co miała powiedzieć? Przecież wszystko było jasne. Zabawiała się w pracy sztucznym członkiem. Taki był niezaprzeczalny fakt. A to, że nie zdążyła go użyć było najmniej ważne. Paweł przełożył rozpiętą spódnicę do prawej ręki i zbliżył się do niej. Nie wiedziała, co chce zrobić, lecz w geście poddania uniosła obie ręce do góry.
    
    — Niech się pani przesunie, zobaczymy czy jeszcze nie ma tu jakiś zabaweczek – powiedział i stojąc naprzeciw niej lewą dłonią dotknął jej prawego boku, dając do zrozumienia, by się przesunęła.
    
    Wzrok Marty utkwiony był na trzymanej w jego dłoni spódnicy. Przerażona odsunęła się nieco. Minęła go dając mu wolną rękę w poszukiwaniach. W normalnej sytuacji nie pozwoliłaby grzebać w swoich rzeczach, lecz teraz nie miała poza tym, ...
«12...101112...20»