-
Marta -po godzinach w biurze
Data: 20.08.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... co miał w rękach nic do ukrycia. Pryncypał pobieżnie zlustrował szafki i nie znajdując nic poza zwiniętymi w kłębek rajstopkami zabrał się za lustrowanie półek. Marta usiadła na krześle po drugiej stronie stolika i skoroszytem leżącym na stole zakryła swe majteczki, krzyżując na nim dłonie. Czekała, co zrobi jej szef. Czekała z wielką niecierpliwością. Miała nadzieję, że coś uda się zrobić. Nie chciała wychodzić jak na razie z żadną inicjatywą. Czekała, co on ma do powiedzenia. Dociskając mocno do ciała teczkę z dokumentami przemyśliwała co począć. Paweł zakończył poszukiwania i nic ciekawego, nie znalazłszy stanął za stolikiem. Obrócił się twarzą w jej kierunku. Czuła jego wzrok i dostrzegła delikatny uśmieszek na twarzy, choć wzrok miała wbity w blat stolika. Mężczyzna zaplótł ręce przed sobą, mając przy sobie jej spódnice i sztucznego fallusa. Na jego twarzy widać było, że czuł się pewnie. Górował nad biedną kobietą, która skulona, od pasa w dół, w samej bieliźnie czekała, co powie. Lekki uśmieszek na jego twarzy i pewny wzrok wbijały Martę jeszcze głębiej w siedzisko krzesła. — I co ja mam o tym myśleć pani Marto – zapytał, patrząc na jej wystraszoną postać. Siedziała, dociskając plastik skoroszytu do swego ciała. Złączone razem nogi i nieco przygarbiona jej sylwetka kontrastowała z jego pewną siebie pozą. — Nie wiem panie Pawle – odparła cicho. Była teraz, jak szara myszka. Czuła się malutka w tej przerastającej ją sytuacji. Czekała na ten pierwszy krok od ...
... niego. Nie mogła pozwolić na to, by odejść stąd teraz z piętnem rozpustnicy. Tak się czuła, choć po prawdzie nie zdążyła popełnić żadnego z rozpustnych czynów. — Kto by pomyślał? Taka spokojna szara myszka, a tu wyszło, co w pani siedzi – kontynuował, wprowadzając ją w coraz większe poczucie winy. — Ja… proszę… niech pan… to nie tak… ja naprawdę nic… – jąkała się próbując coś wytłumaczyć. — Nie myślałem, że pani, tak poważna kobieta no… – przerwał jej szukając jakiegoś słowa na określenie tego, co zastał. — Błagam, niech nic pan nikomu nie mówi. Niech to zostanie między nami. Ja się zrewanżuję – wyrzuciła z siebie błaganie z szybkością karabinu maszynowego, jednocześnie podnosząc wzrok ku górze. Oczekiwała z niecierpliwością, co odpowie. Czy przystanie na jej propozycję? Tryumfował, patrząc na tę biedną kobietę co prawda dużo starszą od niego, lecz wyglądającą dość apetycznie w tym stroju. Był panem sytuacji. Zdawał sobie sprawę, że ona gotowa jest zrobić dużo, by to, co zastał pozostało między nimi. — No wyobrażam sobie, co powiedziałyby koleżanki, gdyby się o tym dowiedziały – odpowiedział z lekkim przekąsem, trzymając ją w niepewności, co do swojej decyzji. Wizja koleżanek, które szepczą o tym, jak to została przyłapana na figlach ze sztucznym penisem przeraziła ją na dobre. Już czuła, jakie docinki ją mogą spotkać. To przekreślałoby jej dalszą pracę tutaj. Pracę, o którą tak walczyła. Powrót na wieś byłby jedynym wyjściem. A wynajęte mieszkanie, a ...