1. Marta -po godzinach w biurze


    Data: 20.08.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24

    ... dobrze płatna praca. Ta wizja ją przerażała i musiała zrobić wszystko, by do tego nie dopuścić.
    
    — Błagam pana, niech pan nikomu nie mówi, proszę, błagam – jęknęła rozpaczliwie.
    
    — Myślę, że może to pozostać między nami – odparł i ruszył z miejsca.
    
    Zapaliła się iskierka nadziei w głowie Marty. Nie wszystko jeszcze było stracone. Paweł zbliżył się do drzwi wejściowych.
    
    — Zamknę je, bo nie chce chyba pani, aby ktoś jeszcze wiedział o tym – powiedział, przekręcając klucz w zamku.
    
    Kiwnęła głową na znak, że się zgadza. Paweł uśmiechnął się dobrodusznie.
    
    — Ja pani Marto rozumiem, że pani samotna, panna i ma swoje potrzeby, ale żeby tak z tym substytutem męskiego przyrodzenia – zaczął mówić powoli, zbliżając się do niej.
    
    Patrzyła na niego słuchając, co mówi. Dotarł do krawędzi stołu cały czas, trzymając w prawej dłoni spódnicę i ten nieszczęsny sztuczny członek. Mocno zaciskała palce na skoroszycie, traktując go jako swoistą tarczę.
    
    — Przecież wystarczyło szepnąć mi słówko, podejść powiedzieć, ja też nie mam partnerki i zrozumiałbym – to mówiąc przysiadł na krawędzi stołu.
    
    — Proszę, proszę zostawić to tylko dla siebie i nikomu nic nie mówić – wyrzuciła z siebie, czując, że może coś wskórać.
    
    — Ależ oczywiście, myślę, że o tym, co tu się dzieje nie powiemy nikomu oboje, musimy sobie wzajemnie ufać i pomagać. Ja będę milczał jak grób – to mówiąc przyłożył do ust palec wskazujący lewej dłoni – cicho sza – dodał.
    
    Marta poczuła pewną ulgę. Patrzyła w ...
    ... dalszym ciągu na niego. Prawą dłoń położyła na blacie stołu, lewą dociskała w dalszym ciągu niebieski skoroszyt do ciała.
    
    — Dziękuję jest pan naprawdę… – zabrakło jej słów podzięki.
    
    Mężczyzna położył na stole spódnicę. Podniósł do oczu sztucznego członka, przyglądając się mu.
    
    — Przecież to jest bez duszy, nie ma w tym życia moja Marto – ocenił nieco filozoficznie.
    
    — No tak, ale… – próbowała coś odpowiedzieć speszona kobieta.
    
    — No, niechże pani sama porówna i oceni – stwierdził i począł rozpinać rozporek spodni.
    
    — Panie Pawle, ale co pan robi – wyrzuciła z siebie zaskoczona.
    
    Nie spodziewała się, że zrobi coś takiego, choć wszystkie znaki wskazywały, że nie omieszka skorzystać z nadarzającej się sytuacji.
    
    — Staram się pani uzmysłowić, że to, czym chciałaś się zabawić jest tylko bezdusznym kawałkiem lateksu i niczym więcej – odparł, wydobywając z rozporka swojego penisa.
    
    — Ale… – bąknęła Marta.
    
    — No zobacz, dotknij, przecież cię nie ugryzie – odpowiedział i swą lewą dłonią ujął nadgarstek jej prawej dłoni.
    
    Poprowadził tę dłoń w kierunku swojego krocza, w miejsce, gdzie tkwił wystający ze spodni ptaszek. Sama nie wiedziała, dlaczego jej dłoń poddała się i swobodnie powędrowała w to miejsce. Palcami dotykała górnej części członka. Wskazujący paluszek dotknął delikatnie odsłoniętej główki ptaszka. Jej wzrok powędrował za dłonią. Paweł odłożył sztucznego penisa na stół i patrzył na nią. Palce jego dłoni dotykały jej nadgarstka. Delikatnie i nieśmiało ...
«12...121314...20»