-
Aktorska gra Patrycji część 1
Data: 31.12.2025, Kategorie: Brutalny sex Twoje opowiadania Autor: Simonxx7, Źródło: OpowiadaniaErotyczne-Darmowo
... drzew i pustych dróg, które zdawały się ciągnąć w nieskończoność. Ruch samochodów praktycznie nie istniał, a jedynymi odgłosami były śpiew ptaków i szum wiatru między drzewami. Budynek pensjonatu wyróżniał się spośród otoczenia – drewniana konstrukcja z kamiennym podmurowaniem, duży ganek, okna w ciepłych ramach i cicha, ale elegancka elewacja. Całość sprawiała wrażenie miejsca spokojnego, wręcz odizolowanego od świata, idealnego do zachowania prywatności. Patrycja zauważyła, że telefon nie ma żadnego zasięgu. Serce zabiło jej szybciej, a w głowie pojawił się lekki niepokój. Brak kontaktu z kimkolwiek, świadomość odcięcia od świata, sprawiły, że poczuła się jeszcze bardziej bezbronna w tej obcej, odludnej przestrzeni. Bus zatrzymał się przy głównym wejściu. Mężczyźni wysiedli pierwsi, otwierając drzwi Patrycji i pomagając jej z walizką. Choć ich gesty były uprzejme, nie znikała z niej świadomość, że była w pełni zależna od nich i miejsca, do którego przybyła. Jeden z osiłków wyjął klucz, otworzył główne drzwi i bez słowa poprowadził Patrycję do środka. Schody prowadziły na pierwsze piętro, a ich ciężkie kroki odbijały się echem w drewnianym wnętrzu pensjonatu. Był to masywny mężczyzna o całkowicie wytatuowanych obu rękach i gładko ogolonej głowie, jego ruchy były pewne i zdecydowane. Drugi mężczyzna, nieco smuklejszy, z kilkoma tatuażami na szyi i rękach, został na parterze i zniknął jej z oczu, odchodząc w stronę tylnego korytarza. Budynek wydawał się Patrycji ...
... całkowicie pusty; nie było w nim nikogo poza nimi, a cisza wypełniała każdy korytarz. Ruch samochodów praktycznie nie istniał, a jedynymi odgłosami były śpiew ptaków i szum wiatru między drzewami. Gdy dotarli na górę, pierwszy z mężczyzn — masywny, z gęstą siecią tatuaży oplatających oba ramiona — zaprowadził Patrycję do pokoju. Wnętrze było skromne nawet jak na pensjonat: pojedyncze łóżko, dwie niewielkie szafki i prosta, drewniana szafa pod ścianą. Toaleta znajdowała się na korytarzu. Pomieszczenie było czyste, ale pozbawione jakichkolwiek detali, które mogłyby dodać mu ciepła. Sprawiało wrażenie miejsca tymczasowego — takiego, w którym się nie zostaje, tylko jest się trzymanym. Mężczyzna zatrzymał się przy drzwiach i spojrzał na nią uważnie, jakby oceniał coś, czego nie potrafiła nazwać. — Jadłaś coś? — zapytał niskim, szorstkim głosem. Pokręciła głową. — Nie… nie jestem głodna. Na jego twarzy pojawił się cień uśmiechu, krótki i pozbawiony humoru. — To się może zmienić — odparł. — Lepiej mieć siły. Nie dodał nic więcej, ale sposób, w jaki to powiedział, sprawił, że poczuła nieprzyjemny ucisk w żołądku. Milczała. Miała wrażenie, że każde słowo mogłoby zostać źle zinterpretowane. Cisza pensjonatu była niemal nienaturalna — zbyt głęboka, zbyt gęsta. Serce biło jej szybko, a myśli krążyły chaotycznie, nie mogąc znaleźć punktu zaczepienia. Drugi osiłek dołączył do nich bez pośpiechu. Wyszedł z korytarza i stanął obok pierwszego — młodszy, szerszy w barach, z twarzą tak ...