-
Aktorska gra Patrycji część 1
Data: 31.12.2025, Kategorie: Brutalny sex Twoje opowiadania Autor: Simonxx7, Źródło: OpowiadaniaErotyczne-Darmowo
... zewnątrz – dźwięk silników i stukot opon na kamiennym podjeździe. Jej serce zabiło szybciej. To musieli być oni. Pod budynek podjechały dwa eleganckie samochody. Z jednego wysiadł Marek – mężczyzna w średnim wieku, lat około pięćdziesięciu czterech, z lekką nadwagą, która nie umknęła uwadze. Jego brzuch był wyraźny, a mimo to ubrany był elegancko – dobrze skrojony garnitur, lśniące buty. Siwe włosy, rzadki zarost na twarzy, lekko tłusta cera i grube usta zdradzały, że lubi dobrze zjeść i wypić. Towarzyszyli mu dwaj synowie – Piotrek, szesnastoletni chłopak, i Damian, czternastoletni. Obaj sprawiali wrażenie dojrzalszych niż wskazywał na to wiek, z pewnością i postawą, która zdradzała, że wyrastają na ludzi, którzy dobrze znają świat dorosłych. Drugi samochód zatrzymał się obok. Z jego wnętrza wysiedli dwaj mężczyźni, których Patrycja nigdy wcześniej nie widziała. Ale w ich spojrzeniu, pewności ruchów i napiętej sylwetce było coś niepokojącego – doświadczenie i wyczucie niebezpieczeństwa. Dla kogoś, kto znał Łukasza, byłoby jasne, że to dokładnie ci sami ludzie, którzy wcześniej go śledzili i dostali zlecenie odebrania długu. Patrycja nie znała ich imion, ale wszystko w ich zachowaniu mówiło, że nie są osobami, z którymi można negocjować. Stało się oczywiste, że są częścią planu Marka i że każdy ich krok jest przemyślany. Marek wysiadł pierwszy, spokojnym krokiem podszedł do wejścia. Jego oczy uważnie przeskanowały teren, a twarz, choć poważna, zdradzała pewną ...
... samo-zadowoloną pewność siebie. Obaj synowie stanęli tuż obok niego, na baczność, jakby uczyli się już od ojca, jak wygląda władza i kontrola. Mężczyźni z drugiego auta zostali na uboczu, gotowi reagować w każdej chwili, ich spojrzenia nie opuszczały budynku ani nikogo, kto się w nim poruszał. Patrycja, obserwując z okna, poczuła mieszankę ciekawości i niepokoju. Jej umysł próbował ogarnąć, kto dokładnie przyjechał i czego od niej oczekują, ale musiała poczekać – wszystko miało się wyjaśnić dopiero po wejściu Marka do środka. Zdziwiło ją jednak jedno: gdzie fotografowie? Gdzie cała ekipa? Może dojadą wkrótce? – zapytała sama siebie, próbując oswoić narastające napięcie. Na zewnątrz, przy bramie, pojawiło się dwóch dobrze znanych Patrycji łysych osiłków. Bez słowa skinęli głowami w stronę Marka i jego synów, po czym przywitali się z całą grupą — uściski dłoni, krótkie słowa potwierdzenia porządku. Marek, stojąc pewnie, spojrzał na nich uważnie. — Wszystko w porządku? — Tak, szefie, wszystko w porządku — odpowiedzieli niemal równocześnie. — A aktoreczka? — dodał, unosząc lekko brew. — Spokojna. Nie robi żadnych problemów — odparli zgodnie, z ledwie dostrzegalną nutą uśmiechu, który jednak nie sięgał oczu. Marek skinął głową w stronę drugiego samochodu, przy którym stali Waldek i Janusz — mężczyźni, których wezwał do sprawy Łukasza i którzy ostatecznie go wytropili. Osiłki podeszli do nich z wyraźnym szacunkiem; hierarchia była czytelna na pierwszy rzut oka. — No i powstrzymaliście ...