-
Aktorska gra Patrycji część 1
Data: 31.12.2025, Kategorie: Brutalny sex Twoje opowiadania Autor: Simonxx7, Źródło: OpowiadaniaErotyczne-Darmowo
... czegoś jeszcze... poddania. Wszedł. Cały. Poczuła, jak wypełnia ją w sposób zupełnie nowy, nieprawdopodobnie intymny i brutalny. Marek zawył cicho z satysfakcji. Jego dłonie ściskały jej piersi mocniej. — Jakaś ty ciasna — wycharczał. — Ani jeden z tych baranów cię tu nie tknął, co? Przecież widziałem jak ci wkładał w dupę! Nie czekał na odpowiedź. Zaczął się poruszać. Krótkie, precyzyjne pchnięcia, które wstrząsały całą jej strukturą. Ból nie ustępował, ale przekształcał się. Stawał się intensywnym, gryzącym ciepłem, które rozlewało się po jej miednicy, mieszając się z zupełnie inną, płynącą z przodu rozkoszą. Jej pochwa, nieużywana, pulsowała pustką, głodna. Każde posunięcie w tył powodowało, że jej biodra mimowolnie szukały kontaktu, tarcia o prześcieradło. Przyspieszył. Jego oddech stał się cięższy. Uderzenia były szybsze, twardsze. Patrycja czuła, jak każdy nerw w jej ciele jest naprężony jak struna. Płakała, ale jej ręce zacisnęły się na prześcieradle nie w geście odpychania, ale szukania punktu zaczepienia. Z jej ust, przygwożdżonych do materaca, wydobywał się ciągły, stłumiony jęk. W pewnym momencie wycofał się równie nagle, jak wszedł. Obrócił ją z powrotem na plecy. Jej spojrzenie było zamglone, nieprzytomne. Podniósł ją, posadził na skraju łóżka, a sam usiadł. Jego członek, lśniący od jej soków i jego śliny, wciąż był twardy jak skała. — Nadziejesz się teraz — powiedział krótko, prowadząc ją za biodra. — Jedź dziwko! Patrycja, z umysłem zawieszonym gdzieś ...
... między koszmarem a ekstazą, usłuchała. Uniosła się na kolanach, sięgnęła dłonią, by naprowadzić go na wejście, i opuściła się na niego. Tym razem westchnęła głęboko. To było ulga. To było wypełnienie, którego teraz, po tamtym bólu, rozpaczliwie pragnęła. Zaczęła poruszać biodrami, najpierw nieśmiało, potem z rosnącą pewnością. Jej piersi podskakiwały w rytm jej ruchów, a Marek pochylił się i pochwycił ustami jeden z sutków, ssąc go, pocąc językiem. Ruch stał się szybszy, głębszy. Patrycja oparła dłonie na jego ramionach, jej palce wpiły się w mięśnie pod jego koszulą. Zapomniała. Zapomniała o wstydzie, o strachu, o tamtych dwóch. Istniał tylko ten rytm, to tarcie, ta głębia, w którą się zapadała. Jej oddech stał się chrapliwym sapaniem, jęki wydobywały się z niej swobodnie, bez oporu. Czuła, jak napięcie w niej rośnie, zwija się w ciasny, gorący kłębek w samym dole brzucha. Marek też. Jego ruchy straciły swoją kontrolowaną precyzję, stały się gwałtowniejsze, głębsze. Jego dłonie wpiły się w jej pośladki, przyciągając ją mocniej do siebie z każdym pchnięciem w górę. — Tak... kurwa, tak... — warknął przez zaciśnięte zęby. To było hasło. Coś w niej pękło. Fala rozkoszy, ostrzejsza, głębsza i bardziej druzgocąca niż wszystko, czego doświadczyła wcześniej, przewróciła ją dosłownie i w przenośni. Jej krzyk rozdarł powietrze w pokoju. Ciało zesztywniało, a potem zatrzęsło się serią gwałtownych, niekontrolowanych drgawek. Jej pochwa zacisnęła się konwulsyjnie wokół jego członka, ...