-
Aktorska gra Patrycji część 1
Data: 31.12.2025, Kategorie: Brutalny sex Twoje opowiadania Autor: Simonxx7, Źródło: OpowiadaniaErotyczne-Darmowo
... wyciskając z niego odpowiedź. Czuła, jak wylewa się w nią, gorąca i obficie, napełniając ją po same brzegi, przelewając się. Marek wydał z siebie głęboki, gardłowy pomruk, wbijając ją na siebie ostatni raz, aż do samej nasady. Przez chwilę siedzieli tak, spleceni, oboje łapiąc oddech. Potem Marek, prawie obojętnie, podniósł ją z siebie i odstawił na bok, na łóżko. Ciepła struga spermy natychmiast pociekła z jej rozchylonych warg sromowych na pościel. On wstał, wyprostował koszulę, podszedł po spodnie. Ubierał się w milczeniu, jak po skończonej, rutynowej pracy. Patrycja siedziała nieruchomo, patrząc, jak sperma powoli, leniwie spływa po jej wewnętrznej stronie uda. Czuła ją w sobie. Bulgotała. Marek, już gotowy do wyjścia, stanął w drzwiach. Obrócił się. Jego spojrzenie było teraz neutralne, analityczne. — Dzisiaj koniec lekcji — powiedział, jego głos znów był gładki i kontrolowany. — Jutro też jest dzień. Wyszedł. Zostawił drzwi otwarte. Patrycja nie poruszyła się od razu. Wpatrywała się w smugę na swoim udzie. Najgorsze było to, że jej to się podobało. To uczucie całkowitego wypełnienia, utraty kontroli, ta zwierzęca intensywność... Marzyła o tym. Tylko zawsze w bezpiecznych ramionach chłopaka, w atmosferze miłości, a nie w tym brutalnym, poniżającym transie. A jednak... jej ciało wciąż mrowiło, pulsowało resztkami orgazmu, żądając więcej. Co będzie jutro? Pojutrze? Pytania wirowały w jej głowie, ale nie przynosiły strachu. Przynosiły mroczne, wstydliwe ...
... podniecenie. Powoli, drżącymi dłońmi, dotknęła swojej piersi, a potem przesunęła palce w dół, przez brzuch, tam, gdzie wszystko było mokre, obolałe i... wciąż niespokojne. W końcu wstała. Nogi miała miękkie, obce, ale utrzymały ciężar. Gdy otworzyła drzwi, na korytarzu stał Janusz. Ten sam, który wcześniej siedział przy stole, elegancki, spokojny, zawsze o krok za Markiem. Teraz nie wyglądał ani groźnie, ani życzliwie. Po prostu był. Nie patrzył na nią wprost — raczej obok, jakby była elementem do przemieszczenia. Skinął głową w stronę schodów. Nie odezwał się ani słowem. Szła obok niego naga, pół kroku z tyłu. Nikt jej nie dotykał. To było gorsze. Cisza w domu była gęsta, przerywana jedynie odgłosem kroków. Na schodach na moment zakręciło jej się w głowie, więc zwolniła. Janusz zwolnił razem z nią, bez komentarza, bez spojrzenia. Na piętrze było pusto. Światło przytłumione. Gdy dotarli pod drzwi jej pokoju, zatrzymał się i odsunął o krok, jakby wykonał dokładnie to, co do niego należało. Otworzył drzwi. Poczekał, aż wejdzie. Zanim je zamknęła, odwróciła się jeszcze w jego stronę. Głos miała cichy, ale stabilny, jakby pytała o coś zupełnie technicznego. — Czy tak ma wyglądać mój dalszy pobyt przez te dwa tygodnie? Janusz nawet nie drgnął. Nie odpowiedział. Przez krótką chwilę patrzył gdzieś ponad jej ramieniem, a potem po prostu odwrócił się i odszedł korytarzem. Zamknęła drzwi sama. Dopiero wtedy oparła dłoń o ścianę. Oddychała nierówno, próbując złapać rytm. Pokój wyglądał ...