-
Aktorska gra Patrycji część 1
Data: 31.12.2025, Kategorie: Brutalny sex Twoje opowiadania Autor: Simonxx7, Źródło: OpowiadaniaErotyczne-Darmowo
... lekkością i rzuciła przez otwarte drzwi: — Dzięki, kochanie — uśmiechnęła się ciepło. — Nie ma sprawy. Wiem, że potem sama dasz radę — odpowiedział, starając się nie zdradzić napięcia. Resztę dnia spędził na planie filmowym, skupiony bardziej niż zwykle. Ustawienia kamer, powtarzanie scen, koordynowanie aktorów i ekipy technicznej wymagały pełnej koncentracji. A mimo to jedna myśl wciąż wracała: dług, wiszący nad nim od miesięcy. Każda scena, każde ujęcie były tylko tłem dla obaw i gorączkowych prób znalezienia wyjścia. Telefon w kieszeni wibrował kilkakrotnie. Wykonał kilka połączeń do znajomych i rodziny, licząc, że uda się pożyczyć choćby część potrzebnej kwoty. Odpowiedzi były podobne: współczucie, wymówki, bezradność. Presja rosła z każdą godziną. Wiedział, że musi działać szybko, ale wszystkie pomysły wydawały się albo niewystarczające, albo zbyt ryzykowne. W głowie mnożyły się scenariusze: wyjazd za granicę, sprzedaż sprzętu, prywatne pożyczki. Każdy kończył się w tym samym miejscu — ślepą uliczką. Niedaleko planu filmowego, w zacienionych miejscach, dwaj mężczyźni wciąż pozostawali na stanowisku obserwacyjnym. Nie zdradzali swojej obecności. Czekali — na chwilę nieuwagi, na błąd, na moment, w którym będą mogli podejść i rozpocząć rozmowę. Czas uciekał. A Łukasz coraz wyraźniej czuł, że zbliża się do punktu, w którym sytuacja zacznie wymykać się spod kontroli. Dzień pracy wreszcie dobiegł końca. Łukasz poczuł falę ulgi, odkładając ostatnie notatki i sprzęt ...
... filmowy. Mimo fizycznego zmęczenia, w jego głowie wciąż krążyły myśli o długu i nadchodzącej konfrontacji. Wiedział, że najniebezpieczniejsze są podróże między punktem A a punktem B — każda trasa, każde skrzyżowanie mogły przynieść niespodziewane zagrożenie. Wsiadł do samochodu, włączył silnik i zjechał z parkingu. W drodze zadzwonił do Patrycji, upewniając się, że wszystko w domu jest w porządku. — Cześć, kochanie. Wszystko u Ciebie w porządku? — zapytał, starając się, by jego głos brzmiał spokojnie. — Tak, wszystko w porządku. A ty jak się masz? — odparła, w jej głosie wyczuwalny zwyczajny spokój. — Za kilkadziesiąt minut będę w domu — odpowiedział Łukasz, próbując ukryć napięcie, które wciąż czuł w każdym mięśniu. Ruszył ostrożnie w drogę, uważnie obserwując każdy samochód i każdego przechodnia. Wiedział, że nawet najmniejsza nieuwaga mogła sprowadzić niebezpieczeństwo. W jego głowie rodził się plan, który musiał być perfekcyjny — każda decyzja mogła mieć konsekwencje, a czas nie był po jego stronie. Dojechał pod swój blok. Było już ciemno, a ulice Żoliborza tonęły w półmroku. Wiedział, że najlepiej byłoby zaparkować bliżej wejścia, na głównej Słowackiego — tam byłoby najbezpieczniej, bo więcej ludzi i świateł. Jednak miejsca tam zazwyczaj brakowało, więc zdecydował się na boczną uliczkę, gdzie udało mu się znaleźć wolne miejsce. Gdy wysiadał z samochodu, nagle dwóch mężczyzn zagrodziło mu przejście. Stanęli naprzeciwko, sylwetki zwarte, postawa zdecydowana. — Mamy do ...