-
Aktorska gra Patrycji część 1
Data: 31.12.2025, Kategorie: Brutalny sex Twoje opowiadania Autor: Simonxx7, Źródło: OpowiadaniaErotyczne-Darmowo
... ciebie sprawę. Musimy porozmawiać — oznajmili stanowczo. Łukasza obleciał zimny pot. Serce biło jak oszalałe, a w głowie natychmiast pojawiły się dwie opcje: próba ucieczki w stronę ludzi i wzywanie pomocy albo zgoda na rozmowę. Po krótkiej chwili, kalkulując sytuację, zdecydował się na rozmowę, licząc, że uda mu się przekonać ich do spłaty długu w ratach lub znaleźć inne rozwiązanie. W tym momencie zza rogu podjechali jeszcze dwaj mężczyźni — wysocy, mocno zbudowani, łysi i wytatuowani. Widać było, że nie przyjechali tylko obserwować. Ich obecność wyraźnie sygnalizowała, że sytuacja może wymknąć się spod kontroli w każdej chwili. Dwaj pierwsi gangsterzy wskazali na samochód stojący nieopodal. — Wsiadaj — powiedział niski, z ostrym tonem. — Jedziemy na spokojną rozmowę, w miejsce, gdzie nikt nam nie przeszkodzi. Poczuł, jak adrenalina paraliżuje mu ręce. Wiedział, że każda decyzja teraz może zadecydować o tym, co wydarzy się za chwilę. Musiał zachować spokój, choć w środku wrzało wszystko — kalkulował, szukał najmniejszego wyjścia, gotowy na rozmowę, której konsekwencje mogły być nieprzewidywalne. Dwa samochody ruszyły w nieznanym mu kierunku. Póki poruszali się po Warszawie, Łukasz mógł jeszcze rozpoznać mijane ulice i punkty orientacyjne, ale im dalej od centrum, tym krajobraz stawał się bardziej anonimowy. Jechali w ciszy; nikt w samochodach nie odzywał się ani słowem, a jedyne odgłosy pochodziły od silników i stukotu opon na nierównym asfalcie. Kilka razy ...
... telefon Łukasza zaczął dzwonić, przerywając napiętą ciszę. W końcu jeden z gangsterów, zirytowany wibrującym urządzeniem, szorstko rzucił: — Odbieraj, no! Albo wyrzucamy. Łukasz z duszą na ramieniu wcisnął przycisk odbioru. — Cześć… — odezwał się cicho. Na drugim końcu słychać było zaniepokojony głos Patrycji: — Łukasz? Gdzie jesteś? Już dawno powinieneś być w domu… Czekam z kolacją. Zmusił się do spokojnego tonu, choć serce biło mu jak oszalałe: — Mam jedną rzecz do załatwienia. Niedługo będę w domu. Nie mogła nic więcej powiedzieć. Łukasz odłożył telefon, czując, jak napięcie w samochodzie staje się jeszcze cięższe. Każda minuta, każdy ruch drogowy były teraz na wagę złota, a droga w nieznane zdawała się ciągnąć bez końca. Dwa samochody zatrzymały się na skraju ciemnego lasu, ustawione naprzeciwko siebie tak, by reflektory oświetlały grupkę stojącą pośrodku. Cisza była przerażająca, przerywana tylko odgłosami silników i szelestem liści poruszanych przez wiatr. Dwaj wcześniej poznani gangsterzy podeszli do Łukasza, sylwetki zwarte, postawy agresywne. — No to jak, Łukasz? — zaczął niski, z ostrym tonem. — Kiedy oddasz pieniądze? Nie baw się w półśrodki. — Tak… czyli kiedy mogę oddać… — próbował mówić spokojnie, rozciągając słowa i starając się łagodzić napięcie. — Mogę zrobić w ratach… albo… Nie skończył. Jeden z gangsterów uderzył go gwałtownie w twarz. Krew natychmiast spłynęła po skroni i policzku. Kolejne ciosy padały bez ostrzeżenia, aż ból pulsował w całej ...