1. Kumple od kufla


    Data: 04.05.2026, Kategorie: Geje Twoje opowiadania Autor: Marcin Krzeszowiec, Źródło: OpowiadaniaErotyczne-Darmowo

    ... na mojego chuja, bardzo skupiony na swoim laniu, ale może jednak obserwował go kątem oka i chciał mi dać czas? 
    Pod koniec bardzo długo przyglądał się swojemu chujowi, ważył go w otwartej dłoni, jakby się zastanawiał, czy jeszcze coś poleci, czy już można schować go do slipów. No i wtedy zobaczyłem, jak to działa: kiedy Michał już zdecydował, że to koniec, i precyzyjnie umieścił swoje całe mięso z powrotem w slipach, długo je poprawiając, przyklepując, głaskając — na slipy nieoczekiwanie wypłynęła plama, która w okamgnieniu rozrosła się na cały przód slipów. Wtedy zrozumiałem! To była jedna, tylko  j e d n a   k r o p l a!  Ta ostatnia, której się najczęściej już nie czuje, która lubi mężczyźnie wypłynąć z chuja już w spodniach. No ale przy takiej szerokości cewki jedna „kropla” Michała równała się zdrowemu siknięciu przeciętnie zbudowanego faceta. 
    Michał widząc, że się z zainteresowaniem przyglądam, potwierdził moje domysły. 
    — Tak już mam, bracie. Dlatego wcześniej wolałem się rozbierać po ciemku, dopiero przed samym spaniem. Ale teraz, kiedy wiem, że jesteś równy kumpel... Co ty myślisz, że ja miesiąc slipów nie zmieniałem? Wczoraj włożone czyste, jak pragnę zdrowia! No, dzisiaj przed przyjściem do ciebie już nie zmieniałem, żebyś sobie czegoś nie pomyślał...
    — Czego?
    — No, że idąc do kumpla na piwo zmieniam slipy jakbym szedł na randkę... — zaśmiał się urywanie; ja też, choć nieszczerze. — Ale ty, bracie, chyba już dawno nie miałeś żadnej randki, bo stoi ci, ...
    ... kurwa, i stoi. Jeszcze nie widziałem, żeby facetowi chuj tyle czasu non stop stał.
    — Tak już mam,  b r a c i e  — odparłem z uśmiechem zawstydzenia.
    Michał, ciągle nie łapiący albo udający, że nie łapie, o co biega, nadal troskał się o mój rzeczywiście pękający już w szwach pęcherz.
    — Nie ma rady, to będzie trochę nieprzyjemne, ale musisz sobie polać chuja zimną wodą. 
    Stanąłem przy wannie, Michał wziął prysznic, odkręcił i skierował strumień na mojego chuja. Aż odskoczyłem. Zimna woda ciurkała mi po chuju i jajach, robiła się atmosferka szaletu, a ja nic. Na Michała plusk wody podziałał szybciej niż na mnie, mimo że on dopiero co lał. 
    — Trzymaj, mnie się znowu chce! — wykrzyknął Michał wciskając mi w dłoń prysznic, a sam w ułamku sekundy wywalił chuja z slipów i przez chwilę zdezorientowany, czy zdąży dobiec do muszli (łazienka była, jak na łazienki w blokach, bardzo przestronna), czy już lepiej ma lać do wanny, w końcu trysnął „pomiędzy”, czyli prosto na moje nogi. A jeden trysk Michała to przecież całe lańsko przeciętnego faceta! W sekundzie miałem mokre uda, wodniste szczochy Michała spływały mi po łydkach, za chwilę poczułem, że mi nasiąkają skarpetki. Michał miotał się, przerażony, przepraszając mnie gorąco. I w tym momencie, ku mojemu i Michała zdziwieniu, mój do granic możliwości naprężony chuj bezdotykowo eksplodował taką serią, że — ponieważ akurat stałem półprzodem do Michała, a spodziewałbym się wszystkiego, tylko nie wytrysku — pół klaty, brzuch i uda Michała w ...