-
Majowy weekend
Data: 07.07.2026, Kategorie: Geje Twoje opowiadania Autor: Marcin Krzeszowiec, Źródło: OpowiadaniaErotyczne-Darmowo
... dziwo, jakoś nie protestował, widocznie już przywyknął do ruchania i teraz tylko rozkoszuje się sytuacją. Ja jebałem go w dupę, a Tomasz ciągnął mu druta. Nagle w jednym momencie, jakbyśmy się zmówili, ja zalałem mu spermą dupę, a on Tomka usta wypełnił swym nasieniem. Po wszystkim teraz ja nastawiłem dupę do jebania i Tomek z Marcinem na przemian jebali mnie w dupę. – Marcinie, a może byś miał ochotę na coś więcej?? – A co macie na myśli? – No wiesz, może jakieś szczanie na siebie czy tego typu rzeczy? – Wiecie, panowie, ja dziś po raz pierwszy pierdolę się z facetami, więc może innym razem? – W porządku, jeszcze tu parę dni zabawimy. Przez resztę nocy jebaliśmy się w różnych pozycjach. Nad ranem Marcin już padał z sił i stwierdził, że choć trochę musi się wyspać, bo na 12.00 idzie do pracy. Nie protestowaliśmy i wszyscy razem poszliśmy spać, z Marcinem w środku. Jak zwykle około 10.00 nasz budzik Adam obudził nas i powiedział, że teraz musimy wszyscy iść w góry. – Daj nam piętnaście minut. Umyjemy się i ...
... pójdziemy. Marcin też się poderwał, ale powiedziałem mu, żeby spał spokojnie, a klucze do pokoju odda nam po kolacji. Podczas kolacji obserwowaliśmy Marcina cały czas. Gdy zjedliśmy, podszedł do nas i oddał nam klucze. – Dziś też zapraszamy do nas na drinka i małe co nieco. – Jasne, że wpadnę. Właśnie się zastanawiałem, czy mi to dziś zaproponujecie. W nocy było super. Co prawda boli mnie dupa, ale co tam. Około 23.00 Marcin przyszedł do naszego pokoju i już w drzwiach zrzucił ubranie i zabrał się za Tomka. Znowu całą noc ostro jebaliśmy się w dupę. Tak było codziennie przez kolejne trzy dni. Gdy wyjeżdżaliśmy, Marcin był strasznie smutny, ale powiedzieliśmy, że jeszcze nie raz go odwiedzimy, to poruchamy się ostro, i oczywiście podałem mu swój adres, jakby był w Krakowie i chciał mnie odwiedzić. Adam przez całą drogę powrotną wypytywał się o Marcina, co i jak, ale ani ja, ani Tomasz nic mu nie powiedzieliśmy. A za tę moją przegraną stówkę, jak wróciliśmy do Krakowa, kupiliśmy alkohol i najebaliśmy się jak skurwysyn.