-
Android
Data: 19.11.2019, Autor: MEM, Źródło: Lol24
... naśladując ludzkie zachowania, co dodatkowo wzmagały pomruki i jęki zadowolenia, jakie wydawał – Marta była w siódmym niebie dla transetek. W tej kwestii praktycznie nic więcej nie mogło jej sprawić większej frajdy z powodu jej ograniczeń biologicznych. "Pieprzona biologia" – pomyślała ze złością. – "Zasrany chromosom Y." Powetowała to sobie, puszczając dłonią członka i jednym ruchem głowy wpychając go sobie głęboko w usta aż po samo gardło. Zakrztusiła się lekko, nie zdążywszy się na to przygotować. Wyjęła go z ust. Popatrzyła go góry na swojego faceta i uśmiechnęła się przepraszająco. Android znów położył rękę na jej głowie, delikatnie przyciągając ją z powrotem do siebie. Otworzyła usta i powoli, pod lekkim naciskiem jego dłoni, wsunęła go z powrotem aż do gardła. Wytrzymała dziesięć sekund, gdy brak powietrza spowodowany zatkaniem dróg oddechowych zmusił ją do wycofania się aż do główki. Wystarczało jednak złapanie odrobiny oddechu i kutas zanurkował ponownie w jej gardle. Piętnaście sekund. Pojawiła się śluzowata ślina, stanowiąca idealny, naturalny lubrykant pozwalający na gładkie ślizgi penisa w jej buzi i gardle. Tym razem musiała głębiej odetchnąć, a w oczach były łzy. Po krótkiej jednak chwili zabawa toczyła się dalej. Trzymając go głęboko w gardle, zaczęła poruszać głową, tak że kutas jej mężczyzny rytmicznie poruszał się w nim. Znów kilkanaście sekund, może trochę dłużej i malutka przerwa na złapanie powietrza. Parę minut takiej zabawy i Tomek przejął ...
... inicjatywę. Pozwoliła mu na to, siadając na podłodze kuchni i odchylając nieco swój, podparty z tyłu rękami, tułów. Android zbliżył się do niej, łapiąc ją delikatnie z obu stron za głowę i powoli wsuwając penisa pomiędzy jej rozchylone wargi. Gdy doszedł do początku gardła, zaczął go z niej wysuwać, po czym, po częściowym wyjściu z jej ust, ponownie wpychać w poprzednie miejsce. Lubiła być tak "umiarkowanie" ruchana w usta. Patrzyła mu w oczy, gdy posuwał jej głowę, powoli zwiększając tempo pchnięć. W końcu znów wetknął go na chwilkę głęboko w gardło, mocno trzymając jej głowę i zabierając oddech. Po paru sekundach cykl zaczął się na nowo, aż w końcu zakrztusiła się jego wytryskiem, połykając wszystko, gdy spuścił się z jękiem. - Mam nadzieję, że to nie koniec atrakcji? - powiedziała uśmiechając się lekko, gdy tylko jej oddech wrócił mniej więcej do normy. - Nie... – odparł Tomek, pochylając się nad nią i namiętnie całując w usta. W jego głosie można było wyczuć rozbawienie. - Chodź – ujął jej dłoń i pomógł wstać z kafelek kuchennej podłogi. Zaprowadził ją za rękę do saloniku, jak małą posłuszną dziewczynkę. "...You'll follow him..." - przypomniała sobie słowa niedawno słyszanej w samochodzie piosenki. Po dotarciu do sporej, skórzanej kanapy, zwrócił twarz do jej twarzy i ponownie zaczął całować. Muzyka Vanessy Mae zakończyła się międzyczasie i zgodnie z programem wieża puszczała teraz piosenki w trybie losowym, podczas gdy oni całując się, osunęli się na siedzisko kanapy. Po ...