1. Sen (II)


    Data: 21.01.2020, Autor: blackjack, Źródło: Lol24

    ... były lekko fioletowe żyły.
    
    Kayl wstał, choć nie mogła nie zauważyć, że zrobił to z pewnym ociąganiem.
    
    – To nie tak Tamaro. To byłoby zbyt proste...
    
    Spojrzała na niego pytająco.
    
    – Nie rozumiem?
    
    – Jeśli opowiem ci szczegóły, być może zrezygnujesz ze swojego poświęcenia.
    
    – To nie mów. – Niezależnie jaki miało to mieć przebieg, ona chciała tu zostać. Z nim. Z Kaylem. Chciała, by dano im odrobinę więcej czasu, nawet jeśli musiała to opłacić własną krwią.
    
    Skinął głową. Nie tylko dlatego, że nie miał już siły, by opierać się swym mrocznym instynktom. Potem chwycił dziewczynę i przycisnął do zimnego muru. W nieludzkich oczach pojawił się niespotykany dotąd ogień. Mroczny, pełen zła, przerażający. Łuskowaty stwór, dotąd z cierpliwością czekający na progu, zawył przeciągle i odwróciwszy się, uciekł do lasu. Nie zwróciła na to najmniejszej uwagi, zahipnotyzowana spojrzeniem Kayla. Nie poczuła nawet dużych kropel deszczu, który pojawił się nie wiadomo skąd.
    
    – Nie zrobisz mi krzywdy, prawda? – wyszeptała cichutko.
    
    Skrzywił usta, ale nie odpowiedział. Pozwolenie, którego mu udzieliła otworzyło nieznane dotąd bramy, zniszczyło wszelkie granice. Zawędrował tak daleko, że ciężko byłoby mu sobie przypomnieć nawet, jak ma na imię ta stojąca przed nim kobieta. Pozostało jednak pożądanie, równie silne, co pragnienie krwi.
    
    Pochylił głowę niczym bestia przygotowująca się do ataku. Płynnym ruchem unieruchomił jej ramiona i lekko uniósł w górę. Pomimo obaw, nie ...
    ... pozostała bierna, opasując jego biodra nogami i krzyżując je z tyłu. Przez bardzo długą chwilę przyglądała się niezwykłej twarzy, oczom, w których było teraz tyle okrucieństwa, wąskim ustom skrywającym ostre zęby i czerwony, mięsisty, lekko rozdwojony na końcu język.
    
    Po jej ciele przebiegł dreszcz rozkoszy, zapowiadający bezgraniczną przyjemność. Ale gdzieś w głębi serca czuła kiełkujący powoli strach.
    
    Gwałtownym ruchem nabił ją na twardego niczym skała ogromnego członka i wtargnął do gorącego, wilgotnego wnętrza, wyrywając z ust dziewczyny okrzyk ekstazy, zamieszanej z bólem. Zaczął poruszać nią w górę i w dół, rytmicznie, powoli. Była w jego ramionach niczym bezwolna kukiełka, niemająca żadnego wpływu na przebieg nadchodzących wydarzeń.
    
    Dłońmi pieścił nabrzmiałe piersi. Najpierw bardzo delikatnie, ledwie muskając naprężone sutki. Stopniowo do rąk dołączyły wargi – masował i przygryzał na zmianę, coraz gwałtowniej wbijając się w jej wnętrze, jakby te dodatkowe pieszczoty potęgowały jeszcze doznawaną rozkosz. Potem poczuła smak jego ust na swoich, choć pocałunek był bardziej brutalny niż podniecający.
    
    Wnikał w nią coraz głębiej, a ogromna męskość ocierała się o rozpalone wnętrze, w paroksyzmie zwierzęcej niemal wściekłości. Nigdy wcześniej nie doświadczyła czegoś podobnego, ale nawet teraz nie próbowała się wycofać.
    
    Choć padający deszcz był lodowato zimny, nie zwrócili na to najmniejszej uwagi. Moczył im włosy, chłodził rozgrzaną żarem namiętności skórę, docierał do ...
«12...567...11»