1. Sen (II)


    Data: 21.01.2020, Autor: blackjack, Źródło: Lol24

    ... każdego zakamarka. A kiedy Kayl pochylił się i jego ostre zęby zatopiły się w jednej z piersi, przegryzając delikatną skórę, deszcz zmieszał się z płynącą wąskim strumieniem krwią. Tamara krzyknęła, lecz on nie przerwał, ani nie zwolnił – wręcz przeciwnie, przyspieszył, jakby smak krwi był dla niego dodatkowym afrodyzjakiem. Dłonie powędrowały w kierunku jej pośladków, rozciągnął je i sięgnął do rozszerzonej dziurki pomiędzy nimi. Zaczął ją masować, jednocześnie coraz mocniej naciskając na nią palcem, a w końcu zanurzając go w ciasnym wnętrzu. Usłyszał jęk protestu, ale nie miało to dla niego najmniejszego znaczenia. Na chwilę oderwał głodne wargi od zakrwawionej skóry dziewczyny i uniósł ją jeszcze wyżej. Potem nagłym szarpnięciem opuścił na wciąż sztywnego i ociekającego jej sokami, członka.
    
    Tym razem Tamara poczuła tylko ból. Spróbowała zaprotestować, słabo odpychając go od siebie, ale była to przysłowiowa walka z wiatrakami. Wnikał w nią coraz głębiej, na powrót zlizując sączącą się ze zranionej piersi krew. Ssał ją namiętnie, by przypadkiem nie uronić ani kropli bezcennej substancji. A ona pozostawała bezsilna, tylko cichutko jęcząc, błagała o jak najszybsze zakończenie tych tortur.
    
    To nie było to, czego pragnęła. Zniknęła gdzieś rozkosz, rozwiała się namiętność, pozostał tylko ból i strach, że może być jeszcze gorzej. Pierwszy raz bała się, aż do szaleństwa o swoje życie. Miała wrażenie, że trwa to całą wieczność, że nie starczy krwi, by nasycić nieposkromiony ...
    ... apetyt demona. Musiała coś zrobić, inaczej ją zabije…
    
    – Kayl! Błagam! – choć krzyczała, z ust wydobył się tylko bezsilny szept. Z każdą sekundą była coraz słabsza, coraz bardziej zamroczona.
    
    Ale on nie przestawał. W sposobie, w jaki parł naprzód, nie było ani odrobiny troski o nią. Tylko drapieżna siła i żądza granicząca z opętaniem, by do końca przeprowadzić ten dziwny akt, bardziej kojarzący się z gwałtem niż cokolwiek innego.
    
    Czarne fale przetoczyły się przez głowę Tamary. Słyszała jego krzyk, dochodzący z zadziwiająco daleka, a potem nie czuła już nic poza nieopisanym cierpieniem, powoli rozpływającym się w ciemności.
    
    Demon zamarł w bezruchu. Dyszał ciężko, z wysiłkiem, wciąż czując słodki smak ludzkiej krwi i dopiero co przeżytą ekstazę. Potem podniósł głowę i spojrzał na Tamarę. Była śmiertelnie blada, taka spokojna, cicha. Nie poruszyła się w jego objęciach, jakby trzymał w ramionach szmacianą kukiełkę.
    
    Bardzo powoli docierała do niego świadomość tego, co zrobił. Poczuł też niewiarygodne zmęczenie, którego nie da się dłużej wytrzymać. Niemrawo dotknął wskazującym palcem tętnicy na szyi kobiety. Puls był bardzo słaby, ale wyczuwalny.
    
    Chwycił bezwładne ciało w ramiona i nie zważając na coraz mocniej padający deszcz, skierował się ku swej komnacie. Starczyło mu jeszcze sił by do niej dotrzeć, potem ostrożnie położył nieprzytomną Tamarę na szerokim łożu i sam padł obok, wyczerpany tak bardzo, iż nie umiał nawet myśleć o niedawnych wydarzeniach.
    
    8.
    
    Z ...
«12...678...11»