-
Czysty układ. 10. KONIEC
Data: 30.01.2020, Autor: Meggi, Źródło: Lol24
... potrafiłam a nawet nie miałam na tyle czasu i energii a może nawet i motywacji, by przekonać go do siebie. Powiedziałam im to co uważałam za stosowne i odpowiednie nie zagłębiając się bardziej w szczegóły bo i po co? Nie chciałam się bardziej pogrążyć w ich oczach. Ale przecież czy to naprawdę cos złego taki związek? Przecież teraz co trzecia para tak się zachowuje. Nie od razu rodzi się miłość, nie od razu mamy to co chcemy. Jest dwudziesty pierwszy wiek i to teraz jest normalne. Chociaż nie w tym przypadku.. * Cisza. Od ponad dwóch tygodni nie zmieniło się nic co mogło by wpłynąć na moją decyzję. Nie miałam żadnych wieści od Richarda. Nie próbował się ze mną skontaktować a ja nie miałam odwagi by zrobić to jako pierwsza. Wstydziłam się, bałam odrzucenia i tego co mógł mi powiedzieć. Stwierdziłam, że tak miało być. Po raz kolejny życie mocno kopnęło mnie w dupę, a ja nie chce tego znowu. Postanowiłam wyjechać do Anglii zacząć wszystko od nowa. Z właścicielem mieszkania załatwiłam już wszystkie niezbędne dokumenty, które podpisałam. Wypowiedzenie zaniosłam wczoraj do restauracji i ledwo co to zrobiłam, dostałam niezły opieprz. Wszystkie dziewczyny łącznie z moim szefem, bardzo żałowali i próbowali wpłynąć jeszcze na moją decyzję. Fakt, że przez ten rok bardzo się z żyliśmy i przywiązaliśmy do siebie, miało znaczenie ale nic już nie zmienię. Miałam wrażenie, że to była dla mnie szansa, by zapomnieć o przeszłości, zakopać przykre wspomnienia. Bilet kupiłam na jutrzejszy ...
... lot, z czego jestem bardzo zadowolona, iż nie byłam nastawiona, że będzie jeszcze dostępne jakieś miejsce. Spakowana, otworzyłam czerwone wino i usiadłam przed telewizorem, by spędzić w tych czterech kątach ostatnie godziny.. ** -Proszę zapiąć pasy, za kilka chwil zaczniemy lądowanie.- Do moich uszu, dotarły słowa stewardesy, skutecznie przerywając mi błogi sen. Nawet nie wiem kiedy minął ten lot, i to chodziło. Spoglądnęłam za okno, odsuwając przy tym kotarę, którą posłużyłam się zaraz po zajęciu swojego miejsca. Lekkie chmurki przysłaniały widoczność a co najważniejsze promienie słońca, które dawały od siebie maksymalnie dużo ciepła. Delikatne turbulencje, będące nieodstępną częścią każdego lotu dały mi znać, że właśnie zacznie się moje nowe życie. Życie w miejscu gdzie nikt mnie nie zna, nie osądzi, nie pała do mnie nienawiścią. Liczyłam w duchu na dobry start w pracy, mimo tego, że jakimś cudem dostałam ją przy pomocy Marc'a. Byłam mu wdzięczna za pomoc i prosiłam o dyskrecje, co do miejsca mojego pobytu. Zacisnęłam mocniej dłonie na podłokietnikach, może nie ze strachu przed jakimś mocniejszym uderzeniem a z nerwów przed tym co nie czeka. Nie wiem jak sobie ze wszystkim teraz poradzę. Po chwili gdy się ustabilizował ruch, odpięlam pasy i zabierając ze sobą mój podręczny bagaż, udałam się na schodki prowadzące na zewnątrz. Omijałam grupki ludzi czule się witających, zachodzących się płaczem ze szczęścia, a ja, bez najmniejszego entuzjazmu, wertowałam wzrokowo taśmę z ...