-
Im dziksza klacz, tym ostrzejsza jazda
Data: 08.01.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... wątpliwości. Dowiedziawszy się o krzywdzie córki, Łukasz Biały musiał wpaść w furię, a ludzie w jego wieku przestają kalkulować. Ten emerytowany prawnik przez kilkadziesiąt lat wybitnej kariery uzbierał długi wdzięczności u dziesiątek elit marginesu społecznego. Same tylko macki Neona sięgały przecież na cały kraj. Co to wszystko mogło oznaczać dla niego? Same dobre rzeczy. Przede wszystkim dług odszedł w zapomnienie. Od tej pory mógł spać spokojnie, nie martwiąc się o bezpieczeństwo swoje ani Małgorzaty. W obliczu dobrych wieści schował ambicje do kieszeni i wyciągnął z lodówki zimne piwo. Przy otwieraniu butelka aż zasyczała chęcią życia. Upchał narkotyki do plecaka, którym następnie cisnął w kąt minimalistycznego salonu. Na dziś koniec z interesami, i tak był już przemęczony. Rozsiadł się wygodnie. Kanapa zazgrzytała pod jego ciężarem, ale tylko na moment, bo rozpoczynało się kolejne wydanie wiadomości. W ich trakcie Krzysztof cmokał z zachwytu za każdym razem, gdy prezenterzy nazywali zbrodnię „straszliwą”, „makabryczną” lub „bestialską”. Po tym co się stało, ci zwyrodnialcy nie zasługiwali na litość. Chcieli ostrej jazdy? To teraz wyjebało ich z siodła. Z nadmiaru wrażeń nawet nie spostrzegł, że jego butelka zrobiła się lekka. Zasmakowało. Migiem pobiegł do kuchni po kolejną. Sięgając do lodówki, mimowolnie wyjrzał przez okno. Tam znalazł odpowiedzi, jakich nie mogła przynieść mu telewizja. W stronę bloku kierowało się trzech rosłych mężczyzn. Krzysztof po ...
... okropnej szramie na twarzy i wzroku pozbawionym emocji rozpoznał jednego z nich. Tymoteusz „T-Rex” Reksiński swojego przydomka nie zawdzięczał nazwisku ani krótkim łapkom. Ten płatny zabójca na usługach Neona w wąskich kręgach uchodził za najgroźniejszego drapieżnika na świecie. Wielki jak góra, atletyczny, ze stu metrów trafiający w ustawioną na sztorc monetę. Mechanik poznał go kiedyś w Żizel, klubie nocnym Neona. Był jednym z nielicznych, którzy widzieli jego twarz i wciąż żyli. Niedługo miało się to zmienić. Nie miał wątpliwości, że ten pojeb pomoże mu wypić piwo, które nawarzył. Prawdopodobnie razem z butelką. „Wynoś się stąd szybko i nigdy nie wracaj!” Teraz rozumiał. Ewa Biała wcale nie bała się o siebie. Próbowała go ostrzec. Stało się jasne, że to nie Neon chciał jego śmierci. Nigdy nie wysłałby przecież T-Rexa do takiej płotki, jak on. To musiał być Łukasz Biały, albo – Krzysztofowi pękało serce – Małgorzata. Nie czas na to. Musiał szybko wymyślić plan. W panice biegał z pokoju do pokoju jak opętany. Rozważał ucieczkę dachem, ale nawet gdyby właz czekał na niego otwarty, w końcu by go dopadli. Mógł też wezwać policję. Wówczas jednak znaleźliby towar, a Mechanik wolał umrzeć niż ponownie trafić za kraty. Zresztą T-Rex i tak zdążyłby się przebić przez tekturowe drzwi do mieszkania na długo przed przyjazdem służb. To prowadziło Krzysztofa do desperackiej decyzji. Skoczy z czwartego piętra. Czym prędzej pognał po niewielkie pudełeczko. Otworzył je. W ...