1. Panie Łukaszu...


    Data: 08.02.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24

    ... tuż przy ramie łóżka. Jej ciało znacznie różniło się od kobiet, które zazwyczaj kupowałem. Było naturalne w pełnym znaczeniu tego słowa. Zgodnie z przypuszczeniem nie miała wcięcia w talii. W słabym świetle latarni, która jakby odzyskała zainteresowanie, dostrzegłem kilka rozstępów oraz garść włosków wydostających się spod majtek. Jak wspaniale jest oglądać kobietę taką, jaka jest naprawdę! Kuszącą, z pełnymi krągłościami, chętką w oczach, pozbawioną fałszu!
    
    Sięgnęła do zapięcia stanika. Powinna była zrobić to dawno temu, ale wybaczyłem jej tę zwłokę, gdy rzuciła mi pod szyję część bielizny. Na widok wielkich okazów zdrowia aż zaparło mi dech. Jej piersi poruszały się nieznacznie w rytm przyspieszonego oddechu, a duże sutki stworzone były dla ust dojrzałego mężczyzny. Nieznacznie pochyliła się nade mną, wprawnie balansując na granicy zasięgu mojej głowy. Już miałem ją ostrzec, żeby ze mną nie igrała, kiedy ponownie przyłożyła mi palec do ust.
    
    Rozciągnąłem palce w ramach rozgrzewki. Amelia zignorowała to. Wgramoliła się na łóżko z mało seksowną ostrożnością, po czym już znacznie sprawniej usiadła okrakiem na moim brzuchu. Do ręki włożyła mi pilota. Od razu zrozumiałem, w czym rzecz, i wdusiłem odpowiedni przycisk. Mechanizm pod łóżkiem zabrzęczał jak wredna mucha, nieśpiesznie podnosząc mi głowę wprost w mięciutkie wspaniałości. Lewa czy prawa? Jakiż piękny dylemat! Po krótkim zawahaniu ruszyłem w prawo. Zacząłem od namiętnych pocałunków, jakie winno się dawać kobietom ...
    ... wyjątkowym. Unoszące się w powietrzu mlaskanie przywodziło na myśl porę obiadową, lecz nie zupą mnie karmiła, a własną dobrocią. Wyrazy najwyższego uznania stopniowo przeradzały się w formy bardziej bezpośrednie, niebezpiecznie zmierzając ku pospolitemu świntuszeniu. To było silniejsze ode mnie. Nie pozostawiwszy suchym ani jednego skrawka karmelowej skóry, zassałem sutek z taką siłą, jakby miało nie być jutra. Amelka z trudem utrzymała język za zębami. Wydawane przez nią pomruki były za ciche, by mogły zaalarmować personel, ale wystarczająco głośne dla pobudzenia mnie jeszcze bardziej. Być może coś ją w moich poczynaniach zaalarmowało, bo pogłaskała mnie po włosach i lekko odtrąciła w niemej prośbie o chwilę wytchnienia.
    
    To ja tu decyduję, słonko.
    
    – Wrrrum…! – Wepchnąłem głowę między piersi i zrobiłem jej motorówkę.
    
    Przez ułamek sekundy opluwałem się we wszystkie strony, wiernie imitując pracę silnika, a moje policzki w błogim zapomnieniu obijały się o jędrną skórę. Potem dobiegł mnie urwany pisk dziewczyny, która odepchnęła mnie do tyłu. Nie szkodzi. Przez tę krótką chwilę wydłużyłem swoje życie o ładnych parę lat.
    
    Amelka zamarła w bezruchu. Bacznie nasłuchiwała kroków na korytarzu, gotowa w każdej chwili schować się pod łóżko albo – w wariancie optymistycznym – pod moją kołdrę. Cisza.
    
    – Panie Łukaszu…! – zganiła mnie szeptem.
    
    Śmiała się ze wzrokiem wbitym w sufit, dając mi zupełnie nową perspektywę na swoje walory.
    
    – Jeszcze raz pan tak zrobi, to sobie ...