-
Panie Łukaszu...
Data: 08.02.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... obfity dekolt. Niemal poczułem, jak biust otula mnie swymi ciepłymi falami. Zapragnąłem wywołać w nim sztorm, jakiego świat nie widział. – Morze jest przereklamowane. Jak ona na mnie działała! Nie wiedzieć kiedy obecność tej pociesznej osóbki stała się niezbędna dla mojego dobrego samopoczucia. Dni, w których miała wolne, ciągnęły się w nieskończoność, a kiedy pracowała, od świtu wyczekiwałem odwiedzin złakniony czułego dotyku. Mając ją przy sobie, zawsze robiłem wszystko, żeby zostawała ze mną jak najdłużej. Nie było dla mnie wówczas większej rozrywki od niewinnego rozluźniania i zaciskania dłoni w ramach rehabilitacji. Wyobrażałem sobie, że mam Amelię między palcami, próbując w ten sposób oszacować rozmiar mojego największego wroga – czarnego stanika pod fartuchem. Zazwyczaj udawało mi się wymacać coś w okolicach 80E, a wszystko to przy jej serdecznej aprobacie, że tak sumiennie realizuję zalecenia fizjoterapeuty. Coraz większym kłopotem stawała się niemożność strzepnięcia czegoś znacznie większego od muchy. Mój żywot był coraz bardziej przygnębiający, aż któregoś parszywego dnia wprost zapytałem, czy nie męczy jej moje gadulstwo. – Bardzo lubię pana słuchać. Po tygodniu każdemu pacjentowi robi się długi język – zapewniła. – Długi język… bywa przydatny w kontaktach z kobietami. – Pozbawiony kontroli nad własnym ciałem, powoli traciłem panowanie także nad słowami. Wpierw zareagowała nieśmiałym uśmieszkiem, ale siła mojej sugestii rezonowała w jej ...
... wyobraźni i wymagała natychmiastowego ujścia. – Panie Łukaszu… Panie Łukaszu…! – Obruszyła się rozweselonym głosem. Raz nawet pisnęła jak nastolatka na koncercie. Z zawstydzenia musiała zasłonić usta. – Panie… panie Łukaszu! Ależ ona się rumieniła! A jak cieszyły się oczy! Co za słodycz! Kompletnie zagubiona, nie wiedziała jak się zachować. To złapała się za nadgarstek, to podrapała po głowie, zrzucając na oczy brunatne loczki, to kręciła się dookoła w poszukiwaniu wsparcia. Z gorąca aż wachlowała się połami uniformu, tak ją rozpaliłem! Ostatecznie z krępującej sytuacji uciekła w pracę. Próbowała przejść nad moimi słowami do porządki dziennego, lecz próby przywołania nieco powagi nie przynosiły rezultatu. W jej główce wciąż musiały pojawiać się fantazyjne obrazy. Z niedwuznacznym uśmieszkiem migiem uwinęła się z obowiązkami i szybko zostawiła mnie samego. Po ostatnim incydencie nasza relacja dyskretnie przeskoczyła z osi pacjent–pielęgniarka na mężczyzna–kobieta, naturalnie więc zaczęło zależeć mi na tym, co o mnie myśli. Przestałem wypróżniać się na jej zmianach, a gdy zobaczyłem w lustrze, co z moją twarzą zrobił rozbrat z brzytwą, natychmiast poprosiłem pielęgniarkę o ogolenie. Jak na swój wiek prezentowałem się całkiem okazale. Miałem gęste, wcale nie białe włosy, a zmarszczki łaskawie obchodziły się z moją facjatą. Może i nadal byłem niezdolny do działania, ale coraz lepiej radziłem sobie z codziennością. Turkusowe płytki były mi bardziej przyjazne, zaś obojętność ...