-
Przypadkowy nocleg
Data: 12.02.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... nią korytarzem w nieznanym mi kierunku. Minęliśmy kuchnię i znaleźliśmy się w dużym pokoju. Zauważyłem poukładane na podłodze różne rzeczy. Przy meblościance podobnej klasy jak ta w moim pokoju stała rozsuwana drabina pokojowa. – Dzieci daleko i rzadko mnie odwiedzają, sąsiad znowu się za każdym razem napiro, co by mu dać na piwo za pomoc, a mam tu rzeczy, co nie są potrzebne i trza je wrzucić tam na meble, do góry – wyjaśniła mi co mam zrobić. Rzuciłem okiem na stos rzeczy, które miałem umieścić u góry. Jakieś pudełka z bombkami na choinkę, karton z ozdobami świątecznymi, stojak na choinkę, jakieś pledy i stos kilkunastu pudeł i pudełeczek z nieznaną mi zawartością. – Dobra, zrobi się – odparłem, będąc zadowolony, że to tak prosta czynność. – No to dawej na drabinkę, a ja ci będę podawać – usłyszałem w odpowiedzi. Bosymi stopami pokonywałem kolejne szczebelki drabinki pokojowej. Po chwili tkwiłem na zakańczającym ją podeście. Gospodyni pozostała na dole. – Sama nie wlezę, bo mi się w głowie kręci – stwierdziła, podając mi pierwszy z pakunków. Zabrałem go z jej rąk i ułożyłem na górze mebli. Pochyliłem się po kolejny, który po chwili wylądował w moich dłoniach. Ułożyłem go szybko i sprawnie. Pochylając się po kolejny, zauważyłem, że Pani Helena delikatnie ma przechyloną głowę w kierunku drabiny. Gdy tylko się pochyliłem, przechyliła się ku pudełkom, podając mi kolejne. – No masz – powiedziała i dało się zauważyć u niej lekki uśmieszek. Wziąłem ...
... karton i począłem analizować, co u niej wywołało ten szyderczy uśmieszek. Stała tam na dole, ja u góry. Co u licha ją tak rozbawiło? Szybko umieściłem karton na swoim miejscu. Jak tylko szybko mogłem, przeniosłem wzrok na nią. Z pewnym opóźnieniem ponownie przekręciła głowę, z pozycji jak przyłapałem ją poprzednio. Schyliła się po kolejny katon, a ja analizowałem, co się dzieje, gdyż cały czas ten uśmieszek miała na ustach. Kładąc karton tam u góry, zdałem sobie sprawę, co ją tak bawi. Stała na dole, centralnie przy drabinie i delikatnie, przechylając głowę, miała na widoku całe moje genitalia, niezasłonięte niczym, gdyż miałem na sobie tylko i wyłącznie tę nieszczęsną koszulę nocną. Pochyliłem się po kolejny pakunek, podała mi z tym szelmowskim uśmieszkiem, a ja poczułem jak moja męskość, powoli zaczyna nabierać swych kształtów. Samo, zdanie sobie sprawy z faktu, że kobieta ma przed sobą widok na przyrodzenie, podziałała w ten sposób. Kładąc kolejny z kartonów, czułem, jak mój ptaszek staje się coraz bardziej sztywny i podnosi się ku górze. Nie miałem na to żadnego wpływu, a myśl o tym, że ta pani z pewnością to widzi, działał na mnie, tak że fallus stawał się coraz bardziej sztywny. – Mos, to już przedostatnie – powiedziała, mając roześmiana buzie. Odebrałem pakunek z jej rąk, czując, jak naprężony penis wypycha do przodu materiał koszuli nocnej. Fakt był bezsporny, miałem całkowitą erekcję mojego ptaszka. Co gorsza, nie mogłem na to nic poradzić. Sytuacja była nad wyraz ...