1. Espresso Doppio.


    Data: 24.03.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24

    ... pierścionek zamarła nad walizką, nie wiedząc co ze sobą zrobić. Tak zobaczył ją Alek, który przewrażliwiony na punkcie własnej prywatności wyrwał jej pudełko z ręki. W tamtym czasie Ani nie potrzeba było wiele, by poczuć się personalnie zaatakowana, więc od tej pory oboje, chowając rozum do kieszeni, zaczęli operować na swoich najgorszych traumach. Kłótnia trwała dobre dwie godziny, obejmując wszystkie sporne sytuacje, jakie nazbierały się przez przeszło pięć lat ich znajomości.
    
    – Jakoś nie umiałam go otworzyć bez ciebie.
    
    Godzinę później po alkoholu nie było już najmniejszego śladu, nie licząc organizmów byłej pary. Wino z każdą minutą uderzało do głów, tłumiąc głosy w głowie Alka, które do tej pory obserwowały każdy gest jego byłej, ostrzegały przed każdym nierozważnym posunięciem. Dwójka siedziała już bliżej siebie, niż miało to miejsce jakiś czas temu. Mężczyzna zauważył, że ma coraz mniejsze problemy z utrzymaniem kontaktu wzrokowego. Jej oczy, oświetlone blaskiem lampek choinkowych, przypominały ozdoby zdjęte z drzewka i osadzone w miejscu powiek. Niebieska poświata, delikatnie tańcząca na jej policzkach, zdawała się to potwierdzać. Chłonął każde jej słowo. Dopiero teraz zrozumiał, jak bardzo tęsknił za tą kobietą. Jej głowa spoczywała na lewej dłoni, która podtrzymywana była łokciem o oparcie kanapy. Siedziała tak przechylona w lewo, z nogą założoną na nogę, obdarzając go długim, pełnym czułości spojrzeniem, które potrafiłoby stopić lód. Raz na jakiś czas ...
    ... zabierała dłonią opadającego na oko loka, uśmiechać się uroczo.
    
    – Dlaczego ta miłość jest przeklęta? Co musiałbym oddać, żeby ją odczarować? – Pomyślał. Uśmiech zniknął z jego twarzy.
    
    – Wszystko w porządku? Nie odezwałeś się od dobrych dwóch minut.
    
    – Myślałem o tym, jak to jest, że niezależnie od tego ile musi minąć czasu, my zawsze na siebie wpadamy. Czy to klątwa, czy błogosławieństwo?
    
    Ania pogładziła dłonią jego włosy.
    
    – Pamiętasz teorię? Tę, którą wysnułeś, kiedy nie mogłeś spać i zacząłeś się zastanawiać nad tym, czy to przypadek, że ludzie na siebie trafiają, czy może jednak coś je ku sobie ciągnie i pomaga znaleźć drogę? Pamiętasz, jak to nazwałeś?
    
    – Trajektoria lotu dusz. – Uśmiechnął się. – Nie sądziłem, że usłyszę to kiedykolwiek po tylu latach.
    
    – Wierzysz, że coś nas do siebie ciągnie i nie pozwala się nam od siebie uwolnić? – Uśmiech z jej twarzy zniknął. Zabrała też dłoń z jego głowy.
    
    – Nie wiem, Ania. Zastanawiam się nad tym od lat, ale nie umiem odpowiedzieć na to pytanie. Wymyśliłem ten termin dla zabicia czasu w nocy, ale nie przykładałem do tego wiary.
    
    – Bo nigdy nie wierzyłeś w przeznaczenie. Tak, wiem.
    
    – Sama w nie nie wierzysz. Sami podejmujemy wybory.
    
    – Więc dlaczego podjąłeś wybór, żeby tutaj przyjść? – Mężczyzna uniósł głowę. Jej wzrok był przeszywający. Czujny. Piękny. – Przecież oboje wiemy jak się to skończy.
    
    – Tak. – Pomyślał. – Był tylko jeden scenariusz. To jedyna możliwość. Iluzja wyboru, jaki dostał, zaczęła się ...
«12...567...13»