1. Strażniczka Bałtyku (XI) "Hydra"


    Data: 06.04.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24

    ... chuju, zobaczyć koniec twoich ziomków? — zwróciłem się do niego.
    
    Gardziłem nim, a każde moje stwierdzenie, które zadawało mu ból, dawało mi poczucie przyjemności. Nienawidziłem go z całych sił. Pragnąłem go poniżyć, upokorzyć, zgnoić, a najchętniej zabić. Wizja, że ta szuja ma do końca swoich dni wieść spokojne życie w Rosji, była nie do przyjęcia.
    
    Kiwnął głową przecząco. Nawet na to go nie było stać. Podły tchórz i zdrajca.
    
    — Nie, nie chce na to patrzeć, powinniśmy ich pojmać i osądzić, wszystkich — usłyszałem od Klaudii.
    
    Jaka ona była dobra, jaka wspaniałomyślna, pomimo tego, co ją spotkało. Mało widziała chyba w swoim życiu. Zbyt mało krwi, ludzkich tragedii, trupów i tego wszystkiego, co ja widziałem.
    
    — Ty nie jesteś taki, ja wiem, jesteś inny, tylko tu taki musisz być. Jesteś dobrym człowiekiem — usłyszałem z jej ust i poczułem, jak jej palce dotykają mojej dłoni.
    
    Mówiąc to, patrzyła na mnie specyficznym wzrokiem. Te oczy nie mogły kłamać; ona wierzyła w to, co mówi.
    
    Su-24M Rosyjskich Sił Powietrznych o numerze burtowym 054,5 kilometrów od celu, Syria.
    
    — Pułap 1500 metrów, odległość do celu 4700, prędkość 950, gotowy do zrzutu bomby — zameldował drugi pilot.
    
    — Przygotuj „Kajrę” na wszelki wypadek — odpowiedział dowódca załogi.
    
    — Przyjąłem. Odległość 4400, pułap 1350, zrzut za trzy… dwa… jeden… JUŻ! — podawał II pilot.
    
    — Zrzucam — zameldował pierwszy pilot.
    
    Zapaliła się kontrolna lampka.
    
    — Job twoju mać — zaklął dowódca ...
    ... załogi.
    
    — Co?
    
    — Zaczepy nie puściły, bomba nie zeszła — odparł II pilot.
    
    — Jewgienij, odległość 3200, pułap 1250, odchodzimy, bo inaczej ich wpierdolimy. Podnoś maszynę. JUŻ!!!
    
    Pierwszy pilot ściągnął wolant do siebie, nabierając wysokości. Zawracali w mocnym skręcie. Korciło go, by włączyć dopalacze, lecz ci jebani terroryści usłyszeliby to z pewnością. Pewnie i tak słyszeli odgłos nadlatującej maszyny.
    
    — Jenisej, tu 054, nul, powtarzam nul — nadał do bazy podpułkownik.
    
    — Tu Jenisej, zrozumiałem nul, podaj status na 04.
    
    Suchoj Su-24 odchodził znad celu. Załoga miała poważny problem. Z zaczepów nie zeszła 500-kilogramowa bomba. Nie wiadomo było, jak zachowa się ten ładunek przy próbie lądowania. Czy to tylko awaria, czy też za chwilę sama odpadnie? Czy była uzbrojona – z pewnością tak?
    
    — Kurwa, jak oni sobie dadzą radę? — rzucił w interkom Jewgienij.
    
    — O nich się nie martw, to chłopaki z „Wympieła”. Odbili naszych, to i tych kutasów załatwią. Jak my wylądujemy? — usłyszał od członka załogi.
    
    — Lecimy nad Z-33, tam spróbujemy ją zrzucić jeszcze raz. Jak nie, to może odpuści przy ostrych manewrach, a w ostateczności…
    
    — Nie, nie oddamy naszej suczki, czasami ma swoje humory, ale jest nasza — odparł kapitan, nie biorąc nawet pod uwagę opcji katapultowania się.
    
    Gubernatorstwo Daj az – Zaur, Syria, 700 metrów od cmentarza armeńskiego, tuż przy wale ziemnym, w tym samym czasie.
    
    — Pierwszy tu czwarty, sygnał „Nul”, powtarzam sygnał „Nul” — usłyszałem w ...
«12...111213...23»