-
Strażniczka Bałtyku (XI) "Hydra"
Data: 06.04.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... słuchawkach. Coś poszło nie tak, pierwszy wariant nie wypalił. Byłem wściekły na siebie, gdy odbijaliśmy zakładników, że nie nakazałem zabrać karabinu maszynowego, a teraz byłem zadowolony, że poleciłem przygotować „Korneta”. Dał się słyszeć pomruk odrzutowych silników. Jeżeli my to słyszeliśmy, to tym bardziej ochroniarze terrorystów. — Co się stało? — zapytała mnie Klaudia. Nie miałem czasu, by jej odpowiadać. Te kutasy za chwilę mogły się zawinąć z tego miejsca. — Ruch przy budynku — meldował „Patron” — Likwidować? — zadał pytanie. — Czekaj, wariant drugi, realizujemy wariant drugi! Nie musiałem wydawać komendy „Buranowi” i „Uralowi”. Momentalnie doskoczyli do przygotowanej wyrzutni. — Termobaryczna czy przeciwpancerna? — usłyszałem zapytanie od „Urala”. Przeciwpancerna penetruje pancerz i ma większą siłę przebicia, jednak nie masakruje celu tak, jak druga. Mury budynków nie wyglądały na solidne, było ryzyko, że gdy użyję pocisku przeciwpancernego, to ten wejdzie i wyjdzie przez drugą ścianę. — Termobaryczną! — rozkazałem. Klaudia, skulona, nie zdawała sobie sprawy, co się dzieje. Mogła tylko domniemywać, że lotnictwo zawiodło i teraz na nas spadło zadanie likwidacji tej terrorystycznej szajki. — Dawaj kurwa dawaj — klął „Buran”, czekając, aż odpali się celownik termowizyjny 1PN79-1. — Wychodzą z budynku. Proszę o zgodę na otwarcie ognia — słyszałem głos „Patrona”. — Czekaj kurwa, czekaj, Zabraniam!!! Wariant drugi. Potwierdź!!! ...
... — wrzasnąłem w radio. — „Buran”, kurwa! Podświetliłeś cel?! — darłem się do operatora. — Chwila, sekunda!!! Ta sekunda trwała dla mnie wieki. Widziałem, jak z „Uralem” robią wszystko, co mogą, by przyspieszyć ten proces. Pewnych rzeczy nie podgonisz. — Cel podświetlony… — Wal!!! — wrzasnąłem na całe gardło. Rakietowy pocisk termobaryczny 9M133F-1 wyszedł z wyrzutni i z ogromną prędkością, prowadzony w wiązce laserowej, zmierzał do celu. — Ładuj przeciwpancerny i napierdalaj w drugi budynek — rozkazałem i bez chwili zastanowienia przeładowałem swojego AKM-a. Rakietowy pocisk, pędzący z prędkością bliską 250 m/s, potrzebował niewiele czasu, by dotrzeć do celu. Ochrona terrorystów zdołała się zorientować, że nastąpił atak i otworzyła w naszym kierunku chaotyczny ogień na oślep. — Piąty ogień!!! — wreszcie zezwoliłem „Patronowi” na otwarcie ognia. — Tu „Szczuki”, potrzebujecie wsparcia? — to dowódca sekcji morskiego specnazu, zadał pytanie. — Nie, pozostań! — odparłem. — Poszła druga! — całkowicie niepotrzebnie meldował „Buran”, gdyż dobrze wiedziałem, jak rakietowy pocisk wyszedł z wyrzutni. Niby to tylko dziesięć kilogramów ekwiwalentu TNT, jednak mieszanka azotanu glinu i izopropylu w głowicy termobarycznej ma zabójcze działanie. Pierdolnęło mocno, a pióropusz dymu i ognia zasłonił trafiony budynek. Co tam się musiało dziać, mogłem tylko sobie wyobrazić. Dłużej trwająca fala uderzeniowa niż w zwykłych głowicach przenika do obszarów za ...