1. Strażniczka Bałtyku (XI) "Hydra"


    Data: 06.04.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24

    ... przeszkodami, wnika przez otwory okienne i drzwiowe do budynków i rozprzestrzenia się wzdłuż korytarzy, stanowiąc zagrożenie dla ludzi chroniących się w budynkach, bunkrach, jaskiniach i tunelach. Wybuch ładunku termobarycznego nie wybija dziury w ścianie, tak jak to robi punktowy ładunek wybuchowy, ale ją przewraca. Ładunki termobaryczne zabijają skokiem ciśnienia.
    
    — Pakować trzeci?! — znów pytanie od „Burana”.
    
    — Pakuj i czekaj!
    
    — Jaką?!
    
    — Przeciwpancerną, jebniemy ewentualnie w pojazd, gdyby się komuś udało – odparłem, nie wierząc, że tam ktoś byłby w stanie to zrobić.
    
    Huk eksplozji drugiej rakiety, Inny, jakby przytłumiony. Podniosłem lunetę do oczu. Przez podniesiony pył nie dostrzegłem nic. Cel był niewidoczny.
    
    Czekaliśmy na ruch z tamtej strony i ewentualny ogień. Nic takiego się nie wydarzyło. Nikt nie strzelał w naszym kierunku. Nastała błoga cisza, a kłęby kurzu i dymu powoli opadały.
    
    — Zostajesz — zadecydowałem, patrząc na skuloną kobietę.
    
    — Nie, idę z tobą, muszę, on zabrał mi wszystko, co mi bliskie – odparła hardo i wyciągnęła z kabury pistolet.
    
    Przeładowała broń i spojrzała na mnie. Po tym, co przeżyła dzisiaj nie spodziewałem się takiego działania z jej strony.
    
    — Jesteś pewna, my nie bierzemy jeńców, nie zabieramy rannych, mi ich likwidujemy — ostrzegłem.
    
    — Boże, kim ty jesteś? — na szczęście tylko szepnęła — Muszę zobaczyć na własne oczy, że on nie żyje, muszę — dodała po chwili.
    
    — Czwarty, piąty, jak sytuacja? — rzuciłem w ...
    ... eter.
    
    — Brak ruchu, cel częściowo niewidoczny, sugeruję odczekać, osłaniamy — usłyszałem w odpowiedzi.
    
    — „Locha”, zostajesz z tym kutasem, reszta za mną. „Akuła” na przód razem z „Uralem”, „Buran” na tyle — rozkazałem od razu, ustawiając ludzi w ugrupowaniu.
    
    Posuwaliśmy się szykiem ubezpieczonym. Powoli pokonywaliśmy dzielące nas metry od zniszczonych domów.
    
    — Brak ruchu, uważajcie. Osłaniam — poinformował mnie „Patron”.
    
    Nakazałem Klaudii iść za sobą. Gdy dotarliśmy do ulicy, naprzeciw domu nakazałem wzmożona czujność. Czuć było specyficzny smród. Gdzieś w oddali słychać było jęki.
    
    — Zostań tutaj. Proszę cię — zwróciłem się do kobiety.
    
    — Nie, idę z tobą, Muszę, muszę zobaczyć jego ciało i odebrać to, co moje — była cholerną uparciuchą.
    
    Poleciłem odczekać jeszcze chwilę, do czasu, aż opadnie kurz.
    
    Czwórka, piątka, osłaniajcie — zadecydowałem po chwili. — Idziesz za moimi plecami jasne, broń gotowa do strzału — rzuciłem do Klaudii.
    
    — Piątka przyjął. Osłaniamy — usłyszałem.
    
    Mając broń w gotowości, posuwałem się powoli za awangardą. Po chwili dało się słyszeć pojedyncze strzały. Wiedziałem co to oznacza — operatorzy na przedzie likwidowali terrorystów, którzy jeszcze dawali oznaki życia. Mijaliśmy zwłoki, w różnym stanie: niektóre były rozczłonkowane, inne pozbawione kończyn czy głów, a część leżała w całości. Jęki i krzyki ustawały po każdym strzale.
    
    — Rozglądaj się, jak zobaczysz go, daj mi znak — poprosiłem kobietę.
    
    Kątem oka dostrzegłem, ...
«12...131415...23»