-
Strażniczka Bałtyku (XI) "Hydra"
Data: 06.04.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... prawdy. — Dla pana ludzi wydzieliłem parter budynku. Warunki może… — zaczął. — Pułkowniku, jeżeli są łóżka, dach nad głową, toaleta i natrysk, to nic więcej do szczęścia nam nie potrzeba. Proszę mi wskazać miejsce, gdzie mogę się rozgościć z moimi ludźmi i się nami nie przejmować — odparłem, ściskając mu dłoń. Spojrzał na mnie dziwnym wzrokiem, nie wiedziałem, o co mu chodzi. Czyżbym walnął jakiegoś babola? — Kapitanie, dla pana mam osobną kwaterę, mój osobisty taki niby apartament, skromny, to nie Hilton, ale nie pozwolę, by pan spał na żołnierskiej pryczy. Zaskoczył mnie, nie byłem żadnym wysoko postawionym w wojskowej hierarchii oficerem, ot zwykły kapitan, a że z sił specjalnych, no bez przesady. — Naprawdę, nie trzeba… — Nalegam i poczuje się urażony, jeżeli pan odmówi — no, postawił sprawę na ostrzu noża. — Skoro tak, to przystaję, ale mam też kobietę, może pan zapewnić jej osobny pokój, pan rozumie. Dojrzałem pewne zakłopotanie, starszawy podpułkownik chyba nie był przygotowany na tego typu problem. — No nie mam, ale pana kwatera ma dwa osobne pomieszczenia, Jak to mówią w Europie — salonik i sypialnia, no i osobna łazienka z wanną — to mnie cholera załatwił. Nie chciałem, by Klaudia spała razem z moimi chłopakami. Nie, nie obawiałem się, że obudzą się w nich samcze instynkty. To nie byli ludzie tego pokroju, chroniliby ją jak rodzeni bracia. Nie zrobiliby jej krzywdy, nie po tym, co dla nas zrobiła i przez co przeszła. Krępowałaby ...
... się, czuła nieswojo spać w dwunastoosobowej izbie żołnierskiej, gdzie jeden chrapie, drugi beknie, a trzeci pierdnie. Poranne erekcje, jakże normalne w męskim towarzystwie. „Tak, tak to sobie chuju tłumacz” — Oczywiście, jest to wyjście z sytuacji — odparłem po angielsku, bo w takim języku prowadziłem z nim konwersację. Wstałem, dając mu do zrozumienia, że chcę zakończyć rozmowę. Niby nie powinienem, bo byłem młodszy stopniem, ale byłem zmęczony i marzyłem o tym, by położyć się spać. Obaj zeszliśmy na parter. Syryjscy żołnierze wskazywali moim ludziom wydzielone pomieszczenia. Zauważyłem Klaudię, biedactwo nie wiedziało, co począć. Stała skołowana, nie wiedząc, gdzie się udać. — Chodź, dawaj za mną — rzuciłem po polsku i pociągnąłem ją za rękaw. Dowódca batalionu szedł przodem, a po chwili dotarliśmy do zlokalizowanego na drugim piętrze apartamentu. Otworzył go i wręczył mi klucze. — Jeżeli nie spotkamy się jutro, proszę zostawić klucze służbie dyżurnej. Miło mi było gościć naszych sojuszników — usłyszałem. Uścisnąłem mu dłoń i rozstaliśmy się. Klaudia zapaliła światło. Jeżeli to miał być skromny apartament, to nie wyobrażałem sobie podobnego na szczeblu brygady tej armii. Mój kontener był podłą norą w porównaniu do tego, co zastaliśmy tutaj. Najlepszy hotel w Damaszku nie oferował takiego standardu. — Radek, zobacz, jakie tu jest łóżko i jest wanna — cieszyła się jak mała dziewczynka. — Schodzę do naszych, łazienka jest twoja, trochę mi to zajmie ...