1. Strażniczka Bałtyku (XI) "Hydra"


    Data: 06.04.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24

    ... wodę na nieco cieplejszą i namydliłem ciało. Miałem po raz kolejny wyrzuty sumienia, a co gorsza, za każdym razem, gdy kochałem się z Klaudią, były one coraz słabsze.
    
    Zawodziłem jako dowódca, kolejna utrata świadomości. Niektóre mogłem sobie jakoś wytłumaczyć – postrzał w kamizelkę, lecz nie ostatniego. Moi ludzie zameldują – nie to nie jest podpierdolenie, to normalne. Zawiodę w sytuacji krytycznej, gdy będę potrzebny i co wtedy. Zginą. To samo bym zrobił, widząc, że któryś z operatorów mi podległych ma takie symptomy. Zagrożenie dla grupy – a team to jedna rodzina, wszyscy za jednego jeden za wszystkich. Nie narażaj swoich ludzi, ukrywając taka rzecz. Gdy zginą przez ciebie – nie udźwigniesz tego ciężaru. Wiedz, kiedy zejść ze sceny, nie zgrywaj twardziela i nie wmawiaj sobie, że jest OK.
    
    O wiele gorsze było to, że zawiodłem jako maż, ojciec, głowa rodziny. Straciłem głowę dla kobiety, którą znałem kilka dni, tylko czy kurwa na pewno kilka dni? Jeżeli nawet nie, w co wierzyłem, bo jej słowa i gesty nie były podszyte kłamstwem to czy, to jest usprawiedliwienie?
    
    „Ślubuje ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że cię nie opuszczę, aż do śmierci” — przysięgałem Katii i obraz naszego ślubu teraz w tej cholernej wannie tkwił mi przed oczyma.
    
    Przysięga, coś więcej niż przyrzeczenie, obietnica. Porównywalne do słowa honoru. Przysięga się żonie i Ojczyźnie. Tak na poważnie, biorąc za to odpowiedzialność, na całe życie. Są inne sytuacje, a przysięgnij, że nikomu ...
    ... nie powiesz, że coś. To takie półprodukty przysięgi. Te wcześniej wymienione składasz w obecności innych, w odpowiedniej oprawie, silnym i pewnym głosem.
    
    Zdradziłem żonę, zdradziłem matkę moich dzieci, ukochaną istotę, za którą byłbym gotów oddać życie. To bolało, bolało jak jasna cholera, a jednak nie przestałem, robiłem to znów i znów. Tylko, z kim zdradziłem i kto zdradził? Wiktor – tak, Radek – nie.
    
    „Pierdolone déjà vu”.
    
    Naniosłem szampon na włosy i zacząłem go spłukiwać. Nic nie stało się prostsze, nie odpowiedziałem sobie na nurtujące pytania.
    
    „Wyjdę za chwilę z wanny i co? Położę się przy niej i wszystko będzie OK?”.
    
    Nadia, Tamara, trzecia córka tkwiąca w brzuchu mojej ukochanej Jekateriny to co? Nic nieznaczące persony, bo teraz dowiedziałem się o sobie coś, o czym nie wiedziałem?
    
    — Muszę, muszę to zrobić — mruknąłem do siebie i zakręciłem kurek z wodą.
    
    Klaudia naga siedziała po turecku na łóżku, bezwstydnie, eksponując swoją intymność. Ten jej szczęśliwy na swój sposób wzrok mnie rozbrajał. Pomimo zmęczenia wiedziałem, że muszę z nią poważnie porozmawiać. Nie mogłem nadal działać na dwa fronty, to nie było w moim stylu.
    
    — Radku… — rzuciła.
    
    — Klaudia, musimy porozmawiać, poważnie — przerwałem jej.
    
    Uśmiech zniknął z twarzy kobiety. Usiadłem obok niej i wziąłem jej prawą dłoń.
    
    — Nie, nie, nie chcę — jakby mnie wyczuła, szepcząc cicho.
    
    Palcami delikatnie głaskałem jej dłoń. Serce mi się krajało, w oczach stały łzy, ale musiałem to z ...