1. Strażniczka Bałtyku (XI) "Hydra"


    Data: 06.04.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24

    ... siebie wyrzucić.
    
    — Nie zostawię swojej rodziny, kocham ciebie, ale i kocham ich… — zacząłem, zdając sobie sprawę, że zadania bojowe, nawet te najbardziej skomplikowane były niczym, w porównaniu do tego, co teraz musiałem zrobić.
    
    — Ja jestem twoją rodziną, mamy dziecko… — czułem, jak kraje się moje twarde serducho.
    
    — Jak mu to powiesz, tata nie żył i nagle się znalazł?
    
    — Nie mów tak, on to zrozumie, jest mały, ucieszy się — mówiła, to mając łzy w oczach.
    
    Ująłem dłońmi jej przecudną twarz. Patrzyła na mnie z pewnym wyrzutem.
    
    — Jak to sobie wyobrażasz? Wrócę do Polski jako kto? Dezerter? Najemnik? Zdrajca? Jak ułożymy sobie życie? Co mam powiedzieć żonie, z którą spędziłem cudowne lata? Przepraszam, nie jestem tym, za którego wyszłaś za mąż?… — zarzuciłem ją pytaniami.
    
    — Radek, to wszystko da się jakoś załatwić. Przecież ty nie zrobiłeś tego celowo. Oni cię uratowali, a to nie znaczy, że mają do ciebie prawo… — zaczęła tłumaczyć mi to na swój sposób.
    
    Nie znała realiów życia w Rosji, bo skąd miała je znać. Wydawało jej się to wszystko proste, jasne i klarowne, a takie nie było.
    
    — Masz faceta, tego Sebastiana. On cię kocha, widziałem to. Tak nie zachowuje się człowiek, który ma zamiar tylko się zabawić i porzucić…
    
    — Przestań, przestań — podniosła nieco głos — Tak zakochałam się w nim, ale gdy teraz wiem, że ty żyjesz, to on jest nieważny. Kocham tylko ciebie. Zawsze cię kochałam i trudno mi było się do niego przekonać. Teraz gdy wiem, że ty żyjesz… — ...
    ... wzajemnie sobie przerywaliśmy, ale tak ta rozmowa musiała wyglądać.
    
    — Był w stanie mnie zabić. Tego nie robi się ot tak. Zabić dla ciebie. Nie znam większej desperacji w tej sytuacji jak miłość.
    
    — Ty nie znasz? Ty? Naprawdę? Człowiek, który prawie poświęcił swoje życie, by mnie ratować? — uderzyła mocno, zupełnie mnie zaskakując swoją ripostą.
    
    Objęła dłońmi moja twarz. Tkwiliśmy naprzeciw siebie. Ona czuła mój delikatny dotyk, jak napawałem się ciepłem jej ciepłych delikatnych palców.
    
    — Mam poświęcić cztery Bogu Ducha winne osoby na życie w kolonii karnej, bo tak się stanie, jak ucieknę z Rosji. Ich życie i nasze, bo FSB nie przebacza. Zabiłem w swoim życiu wiele osób, nie jestem dobrym człowiekiem, ale nie zmuszaj mnie do takich poświęceń. Nie postawię na szali ich życia tylko dlatego, żeby mi było dobrze, bo ty tak chcesz. Wiecznie będziemy uciekać? Przeze mnie, tylko i wyłącznie. Tego chcesz dla naszego syna? Będziemy jak zwierzyna, a polujących będzie sporo. Mam stracić swoją rodzinę w Rosji oraz ciebie i Radeczka w Polsce, bo tak się wcześniej czy później stanie? — sam nie wiem, jak to ze mnie wyszło, ale musiałem jej przedstawić realia.
    
    — Jesteś dobrym człowiekiem, nie mów tak — odpowiedziała po kilku minutach milczenia, a w końcu, zapłakana, wpadła mi w ramiona.
    
    Gładziłem ją po głowie, czując, jak ciężary spadają z mojej duszy. Miałem nadzieję, że dotarło to do niej. Płakała, a jej łzy kapały na moje nagie ciało.
    
    — Kochasz mnie? — zapytała, wciąż ...