1. Strażniczka Bałtyku (XI) "Hydra"


    Data: 06.04.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24

    ... Zszokowany byłem, gdy musiałem zabić agresywnego rottweilera i umazać krwią manekiny. Chwila zawahania się, ale gdy spojrzałem w oczy tej bestii, która bez powodu zagryzła Bogu ducha winnego owczarka alzackiego, zrobiłem to. Jedyny pies, który według mnie zasłużył na „sobacze piekło”.
    
    I wreszcie trzeci, podstawowy filar psychicznego przygotowania. W każdego żołnierza wpaja się przekonanie, że jest nadczłowiekiem. Jest najlepszym żołnierzem, bo należy do elitarnej formacji górującej nie tylko nad innymi oddziałami własnej armii i każdym przeciwnikiem, ale resztą świata. W Polsce byłem elitarnym ratownikiem, jednym z nielicznych po kursie w US Coast Guard, gdzie tylko 20% kursantów kończyło szkolenie. Samozaparcie i dążenie do ciągłego doskonalenia rzemiosła utwierdziło mnie w przekonaniu, że byłem swoistym nadczłowiekiem – może nie najlepszym na całym świecie, ale w Europie Środkowo-Wschodniej z pewnością. Mało kto mógł się ze mną równać. Utwierdził mnie w tym dodatkowo czas, w jakim wyszedłem po wypadku. Nikomu tak szybko się to nie udało. Musiałem być nadczłowiekiem.
    
    Kwestia częściowej bezkarności wszystkich poczynań oraz przyzwolenie na brutalność i grę bez reguł, podporządkowane celowi fizycznej likwidacji – to przyszło z czasem, już w Rosji. W walce z terroryzmem nie ma miejsca na miękką grę, walkę rycerską czy honorową. Oni tego nie przestrzegają, ty też nie musisz. Grasz według plugawych i potępianych zasad. Liczy się cel, a cel uświęca środki.
    
    — Wiktorze, ...
    ... zaraz będziemy siadać, mam informację, że samochody już na nas czekają — wyrwał mnie z przemyśleń „Patron”.
    
    Jako jedyny miał inną broń niż my – snajperskie SWD. Reszta, z wyjątkiem Klaudii, była uzbrojona w AKM i AKMS kalibru 7,62 mm – standardową broń armii syryjskiej.
    
    — Dzięki — odpowiedziałem i spojrzałem na Klaudię.
    
    Poprawiła biało-czerwoną arafatkę, zawiniętą pod szyją, i przerzuciła zapleciony przeze mnie warkocz z prawej strony na lewą. Wyglądała cudnie, mimo że była bez makijażu i w nieco za dużym syryjskim mundurze. Przez chwile nie mogłem oderwać od niej wzroku. Dojrzała to i uśmiechnęła się do mnie; odwzajemniłem się tym samym i momentalnie przeniosłem wzrok.
    
    Miałem rozdarte serce. Coraz bardziej wierzyłem w to, co mi opowiedziała. Mówiła to z taką szczerością, że nie mogłem mieć najmniejszych podejrzeń, że kłamie.
    
    „I co ja mam teraz kurwa zrobić?” — tłukło się w mojej głowie.
    
    Śmigłowiec lądował na jakimś odludziu; zdołałem tylko dostrzec dwie ciężarówki syryjskich Sił Zbrojnych i kręcących się przy nich żołnierzy.
    
    — To twoi? — zapytałem porucznika z sojuszniczych sił specjalnych.
    
    Kiwnął głową twierdząco.
    
    Opuściliśmy śmigłowiec, który unosił potężne tumany piachu. Sprawnie i szybko załadowaliśmy się na pakę ciężarówek, każdy opatulony arafatką. Pojazdy ruszyły, kierując się w nieznane. „Akuła” z „Lochą” załadowali PPK, a pociski do nich taszczyli „Priom” i jeden z Syryjczyków.
    
    — Mamy rozstawione blokady, pamiętajcie, poszukujemy dwóch ...
«12...456...23»